Podszczypywanie ruskiego tyłka czyli najnowsza historia relacji Pekin-Moskwa

Sowiecki żołnierz w czasie konfliktu o wyspę Damanski w 1969 r., fot. dedusenko.at.ua

Sowiecki żołnierz w czasie konfliktu o wyspę Damanski w 1969 r., fot. dedusenko.at.ua

 W Rosji nie brakuje obserwatorów, którzy bardzo podejrzliwie przyglądają się Chinom. Powołują się m.in. na publikację prorządowej chińskiej gazety „Wenweipo”, która 8 lipca 2013 r. zamieściła publikację zatytułowaną: „6 wojen, w których Chiny powinny uczestniczyć w nadchodzących 50 latach”.

Wojna szósta miałaby odbyć się w latach 2055-2060 i sprowadzać się do odebrania Rosji starych chińskich ziem o powierzchni 1,6 mln km kw. Taki materiał nie mógłby ukazać się bez aprobaty najwyższych chińskich czynników. Z pewnością odbija on nastroje części chińskich elit.

Siła zawsze była czynnikiem znaczącym w stosunkach chińsko-rosyjskich w XX wieku, zwłaszcza w czasach sowieckich. Między Chinami a ZSRR dochodziło do napięć, które mogły się przerodzić w regularną wojnę.

Po rozpadzie ZSRR i wzroście potęgi Chin sytuacja uległa zmianie. Oba kraje unormowały sporne kwestie i nawiązały współpracę na wielu płaszczyznach. Choć nie zawarły formalnego sojuszu działają tak, jakby to zrobiły. Po obu stronach są jednak ludzie uważający, że już niedługo Chiny skoczą Rosji do gardła.

Stosunki między Chińską Republiką Ludową a Związkiem Radzieckim zaczęły się psuć po śmierci Stalina, którym Mao był zafascynowany. Zwrotnym punktem we wzajemnych stosunkach stał się XX Zjazd KPZR i rozpoczęcie przez Nikitę Chruszczowa procesu destalinizacji. Mao uznał to za zdradę ideałów komunizmu, zaczął traktować Chruszczowa i całą jego ekipę jako rewizjonistów.

Oczywiście zerwanie nie nastąpiło od razu. Zaczęło się, jak to określił sam Mao, „podszczypywanie ruskiego tyłka”. Mao zaczął demonstracyjnie lekceważyć Chruszczowa podczas wzajemnych spotkań. Podczas jego wizyty w Pekinie 3 sierpnia 1958 r. przyjął sowieckiego satrapę w basenie, co było jawną zniewagą, bo Mao wiedział, że Chruszczow nie umie pływać.

Chruszczow pożyczył sobie jednak strój kąpielowy i z kołem ratunkowym dołączył do przewodniczącego. Tu jednak usłyszał, że Mao chciałby doprowadzić do wojny między Stanami Zjednoczonymi a ZSRR. Miał powiedzieć Chruszczowowi: ”Dam wam wszystkie moje dywizje, ale zmiażdżcie ich”.

5 lutego 1959 r. do starcia między Mao a Chruszczowem doszło na XX Zjeździe KPZR. Chruszczow zarzucił Mao „pomieszanie ideologiczne i pośpiech, które nie prowadzą do komunizmu, a pozbawiają go wiarygodności”. Mao oskarżał zaś Chruszczowa o „rewizjonizm i o niezdolność do przygotowania światowej rewolucji w myśl zasad leninowskich”.

10 lutego 1959 r. podczas wizyty Chruszczowa w Pekinie Mao zażądał od niego, by ZSRR przekazał Chinom technologię produkcji broni atomowej. Chruszczow zdecydowanie odmówił i polecił radzieckim specjalistom z tej dziedziny natychmiast opuścić Chiny.

8 grudnia 1960 r. na konferencji partii komunistycznych przedstawiciel ZSRR nazwał Mao „nowym Stalinem” i zarzucił mu, że pcha świat do atomowego konfliktu, nie mając pojęcia o nowoczesnej wojnie. Reprezentant Chin Deng Xiaoping zarzucił ZSRR „skrajny szowinizm”, „zdradę rewolucji”. Otwarcie powiedział też, że Chiny będą dążyć do odebrania Związkowi Radzieckiemu przewodnictwa w świecie komunistycznym.

Od tej chwili spór pomiędzy ZSRR a Chinami zaczął narastać, a Mao zaczął oskarżać Sowietów o tchórzostwo wobec Zachodu. W 1962 r. wdał się w konflikt graniczny z Indiami, żeby pokazać, że w przeciwieństwie do ZSRR nie boi się wojny.

Bezużyteczny Chruszczow

Kontakty między obydwoma państwami nie zostały jednak zerwane. Mao, „szczypiąc ruski tyłek”, starał się wydoić Moskwę, uzyskując od niej maksymalnie wiele z technologii wojskowych.

W 1960 r. Moskwa przekazała Chinom tysiąc dziesięć projektów, więcej niż w 1958 r. Dialog między obydwoma stronami trwał do lipca 1963 r. , kiedy to w lipcu tego roku Związek Sowiecki zawarł ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią układ o zakazie dokonywania prób jądrowych. Umowa obowiązywała także sygnatariuszy do nieudzielania innym państwom pomocy w zdobyciu broni atomowej.

Od tej chwili Chruszczow stał się dla Mao całkowicie bezużyteczny. Podniósł on na wyższy poziom publiczną pyskówkę. Nazywał Chruszczowa „rewizjonistą”, u którego „filozofia przetrwania zastąpiła marksizm leninizm”.

W 1964 r. Chiny dokonały swojej pierwszej próby atomowej, co wzmocniło ich pozycję wobec ZSRR. Chinom brakowało jednak środków przenoszenia broni jądrowej. Pekin w dalszym ciągu utrzymywał kontakty z Moskwą licząc, że nowy sekretarz Breżniew wyrzeknie się destalinizacji i wróci na drogę rewolucji i konfrontacji z Zachodem.

Delegacja chińska przyjechała na Kreml z okazji uroczystej rocznicy rewolucji październikowej. Na przyjęciu na Kremlu doszło do incydentu, po którym Mao zaczął szykować się do wojny z ZSRR. Minister Obrony Związku Radzieckiego Rodion Malinowski zwrócił się do swojego chińskiego odpowiednika, marszałka He Longa, mówiąc: „My pozbyliśmy się naszego głupca Chruszczowa, wy pozbądźcie się swojego Mao. Jak to zrobicie, znowu będziemy mogli utrzymywać przyjacielskie stosunki”.

Podszczuwając chińskiego marszałka, Malinowski nadmienił: „Mundur marszałka, który noszę, to dla Stalina było psie gówno, a mundur marszałka, który wy nosicie, to psie gówno dla Mao”.

Gdy wiadomość ta dotarła do Mao uznał on, że Moskwa chce go usunąć ze stanowiska i szuka w jego otoczeniu V kolumny. Według niego Kreml miał być zdeterminowany do użycia siły i uderzenia na Pekin od strony Mongolii, przy pomocy pancernych korpusów, wykorzystując otwarty i płaski teren, stanowiący idealny obszar dla uderzeń czołgów. Z Mongolii do Pekinu musiałyby one pokonać 500 km, łatwo łamiąc opór armii chińskiej, nie mającej skutecznej broni pancernej.

W grudniu 1964 r. na rozkaz Mao armia chińska opracowała plan budowy sztucznych gór na równinie, mających stworzyć zaporę dla sowieckich czołgów. Ten nowy chiński mur ze strategicznego punktu widzenia nie miał oczywiście żadnego znaczenia. Po kilku latach budowy, która pochłonęła znaczne środki, Mao kazał ją przerwać.

Mao całkowicie przerwał też kontakty z Breżniewem, a w kraju rozpoczął czystkę i rewolucję kulturalną, której celem było usunięcie z Chin „rewizjonistów” w sowieckim stylu.

W związku z pogorszeniem się stosunków chińsko-sowieckich, Pekin zaczął zgłaszać pod adresem ZSRR pretensje terytorialne. Jeszcze w 1964 r. Mao oświadczył, że: ”Rejon na wschód od Bajkału stał się terytorium Rosji prawie 100 lat temu i od tego czasu Władywostok, Chabarowsk, Kamczatka i inne punkty stanowią terytorium ZSRR. Dotychczas nie przedstawiliśmy rachunku z tytułu tego rejestru”.

Incydenty graniczne

Jednocześnie zaczęły nasilać się incydenty graniczne. Do pierwszych starć doszło w Pamirze. Później zaczęły one narastać lawinowo. Politycy chińscy: premier Zhou Enlai i minister spraw zagranicznych marszałek Chen Yi nie wykluczyli możliwości wybuchu tzw. wojny granicznej, która ich zdaniem mogła urzeczywistnić się szybciej aniżeli wojna Chin ze Stanami Zjednoczonymi.

W 1967 r. między obydwoma państwami zdarzyły się dwa tysiące incydentów granicznych. Marszałek Chen Yi zgłosił też pretensje do 1,5 mln km kw. terytorium radzieckiego.

Strona radziecka znacząco zwiększyła ochronę granicy z Chinami. Chińczycy zaczęli koncentrować w rejonie przygranicznym duże jednostki wojskowe. Jednocześnie 100-tysięczna armia robotników zaczęła budować także umocnienia i zmilitaryzowane gospodarstwa rolne tzw. farmy państwowe. Chińczycy zaczęli też tworzyć oddziały pospolitego ruszenia do obrony granicy. Wzdłuż granicy utworzyli również dwustukilometrową „strefę zakazaną”. Rozpoczęli także prowadzenie na wielką skalę antysowieckiej propagandy.

Stratedzy chińscy zaczęli przygotowywać plan wojny z ZSRR. Inwazji na ZSRR miały dokonać trzy związki strategiczno-operacyjne, liczące od 55 do 60 dywizji, które miały trzy fronty: Północno-Wschodni – tworzony z wojsk okręgu wojskowego Shenyang, Front Północny, składający się z wojsk okręgu Pekin i Lanzhou oraz Front Zachodni, formowany w okręgu wojskowym Xinjiang.

Natarcie na kierunku północno-wschodnim miało wyjść z rejonu Harbinu i pójść w dwóch kierunkach – Błagowieszczeńska i Chabarowska. Front północny miał atakować przez Mongolię, po zajęciu której miał kierować natarcie na Irkuck, a także utworzyć kleszcze okrążające od strony Bajkału Czytę, w której mieściła się siedziba dowództwa Dalekowschodniego Okręgu Wojskowego. Front Zachodni miał wziąć w kleszcze Semipałatyńsk i zająć Bajkonur, zajmując kluczowe dla ZSRR centrum rakietowo-jądrowe, a także kosmodrom.

Plany chińskiego uderzenia były oczywiście czysto hipotetyczne. Przewaga po stronie wojsk sowieckich była ewidentna, zwłaszcza w lotnictwie, broni pancernej i rakietowej. Strona sowiecka dominowała też zdecydowanie w broni jądrowej, którą w ostateczności też mogła użyć…

W 1969 r. doszło do starć na granicy. Ich pretekstem był zadawniony konflikt o wyspy na rzekach granicznych: Amurze, Ussuri i Argumi. Strona sowiecka stała na stanowisku, że granicę stanowi chiński brzeg rzek granicznych. Chiny natomiast twierdziły, zgodnie zresztą z prawem międzynarodowym, że granica biegnie wzdłuż głównego nurtu rzeki.

Sowieci obstawali przy swoim stanowisku, bo zapewniało im to kontrolę nad 600 wyspami na wszystkich rzekach granicznych. Chińczycy do tych wysp rościli właśnie pretensje. Miały one około tysiąca kilometrów kwadratowych. Ich odzyskanie miało dla Chin znaczenie prestiżowe, a w lokalnym wymiarze także gospodarcze. Korzystali z nich m.in. chińscy rybacy.

Strzały nad Ussuri

Pierwsze strzały padły na wyspie na rzece Ussuri, zwanej przez Chińczyków Zhenbao, czyli Skarb, a przez Sowietów Damanski. Na miejsce konfliktu miał wybrać ją sam Mao.

Już w końcu stycznia 1969 r. na spornej wyspie zaczęło dochodzić do incydentów. Niewielkie oddziałki chińskie wchodziły na skutą lodem rzekę i ostrzeliwały sowieckich pograniczników. Ci mieli kategoryczny zakaz odpowiadania ogniem, by nie prowokować Chińczyków.

2 marca specjalnie wyszkolony oddział chińskich komandosów urządził na wyspie zasadzkę na sowieckich pograniczników. Weszli oni na wyspę, żeby przepędzić grupę 30 chińskich żołnierzy, którzy demonstracyjnie na nią wdarli i hałaśliwie się zachowywali, starając się zwabić przeciwnika. Gdy 50 sowieckich pograniczników weszło na wyspę, zostali ostrzelani. 30 zginęło, 14 odniosło rany. Sowieckie posiłki wyparły jednak Chińczyków z wyspy.

Druga bitwa miała miejsce w nocy z 14 na 15 marca 1969 r. Chińczycy ponownie zaatakowali wyspę, tylko znacznie większymi siłami. Liczyły one ponad 5000 ludzi, wpieranych przez artylerię i pojazdy opancerzone. Wyspy broniło zaledwie 60 sowieckich pograniczników. Z odsieczą przybyła im brygada manewrowa pograniczników. Bitwa trwała 11 godzin i dopiero trzeci atak sowieckich żołnierzy zakończył się sukcesem i wyparciem Chińczyków z wyspy.

Sowieckie dowództwo nie poprzestało na tym. Ostrzelało chińskie terytorium z ciężkiej artylerii i rakiet na głębokość 20 km. Według eksperta CIA od analizy fotografii na chińskiej stronie Ussuri było tak dużo kraterów po pociskach artyleryjskich i rakietowych, ze okolica przypominała „księżycowy krajobraz”.

Sowieci potraktowali całą sprawę bardzo poważnie i postanowili dać Chińczykom nauczkę. Kładąc zmasowany ogień w głąb chińskiego terytorium, chcieli zniszczyć ewentualne jednostki chińskie, które mogłyby tam się znajdować i szykować się do kontrataku.

Chiński przywódca był zaskoczony reakcję Sowietów i zaczął się obawiać sowieckiej inwazji. Nakazał przerwać walkę i nie odpowiadać ogniem na radziecki ostrzał. Nie chciał jednak podjąć rozmów z Sowietami. Dopiero, gdy doniesiono mu, że w pobliżu spornej wyspy Sowieci wykonują ruchy wojsk, kazał ministrowi spraw zagranicznych poinformować Kreml, że jest gotowy „rozpocząć negocjacje dyplomatyczne” – oznaczało to, że nie chce wojny.

Mao obawiał się, że Sowieci zbombardują Wielką Halę Ludową w Pekinie, gdzie miał rozpocząć się za kilka dni IX Zjazd Komunistycznej Partii Chin. Liczył się też z sowieckim uderzeniem jądrowym w chińskie zakłady i instalacje atomowe. Z amerykańskich źródeł wynika, że Sowieci istotnie rozważali taką możliwość i starali się wysondować w Waszyngtonie, jaka byłaby jego reakcja.

Incydenty graniczne trwały nadal. Najpoważniejszy zdarzył się 13 sierpnia 1969 r. Sowieci zaatakowali na granicy między dzisiejszym Kazachstanem i Xinjangiem, gdzie pod względem logistycznym mieli ogromną przewagę. Sowieckie czołgi i transportery opancerzone wdarły się w głąb terytorium Chin, otaczając i niszcząc zgrupowanie chińskich oddziałów.

Akcja ta spowodowała, że incydenty ustały. Obie strony wymieniły ambasadorów, ale napięcie między nimi nie osłabło. W Chinach zapanowała histeria wojenna. W armii ogłoszono stan pełnej gotowości bojowej. Opuściła ona stałe miejsca bazowania i okopała się w polowych obozach. Była to gigantyczna operacja, bo dotyczyła przerzucania czterech tysięcy samolotów, sześciuset okrętów i dziewięciuset czterdziestu tysięcy żołnierzy.

W chińskich siłach zbrojnych wznowiono też regularne szkolenie zaniedbywane podczas rewolucji kulturalnej. Dziesiątki milionów ludzi powołano do przymusowej pracy przy budowie schronów i tuneli we wszystkich miastach, na co wydano ogromne środki. Największe z nich powstały w Pekinie. Łączyły one newralgiczne z punktu widzenia chińskiego kierownictwa ośrodki tunelami, w których swobodnie mogły jechać obok siebie cztery samochody . Chiny zaczęły też rozbudowywać swoje siły zbrojne.

Moskwa pręży muskuły

Także Związek Radziecki podjął poważne działania na rzecz wzmocnienie swych sił zbrojnych. Wzmocniono dalekowschodnie i syberyjskie, a także azjatyckie okręgi wojskowe. W ciągu 10 lat stworzono szereg garnizonów, budując je od podstaw. O ile w 1969 r. wzdłuż granicy z Chinami utrzymywali na stałe 14 dywizji, to 10 lat później już 43. Wśród nich było 7 dywizji pancernych, 34 zmechanizowane, 1 powietrzno-desantowa i 1 piechoty morskiej.

Chińczycy dysponowali 70 dywizjami, w tym 12 pancernymi, ale miały one mniejszą wartość bojową, bo 25 z nich należało do obrony terytorialnej. Wszystkie sowieckie dywizje według systematyki NATO należały do tzw. kategorii „A”. Były w pełni rozwinięte i gotowe do wyjazdu na wojnę natychmiast po ogłoszeniu alarmu. Wojska lądowe wspierały cztery armie lotnicze liczące 1100 samolotów.

Ponadto na obszarze graniczącym z Chinami było kilkanaście baz rakietowych, w których stacjonowały pociski rakietowe SS-20. Umiejscowione zostały na potencjalnych kierunkach uderzenia chińskich wojsk i miały je zatrzymać. Jedna z nich znajdowała się w Uglegorsku koło miasteczka Swobodny i była świetnie zamaskowana pod zabudowaniami kopalni węgla, która markowała działalność. Nazwa miejscowości miała sugerować, że autentycznie znajduje się tu kopalnia węgla, a nie tajna rakietowa dywizja, której jądrowe dywizje są w stanie „załatwić” chiński problem.

W 1979 r. Chiny zaatakowały Wietnam, będący sowieckim sojusznikiem. Pekin krokiem tym chciał poskromić Socjalistyczną Republikę Wietnamu, zwaną przez niego „Kubą Azji południowo-wschodniej”, a także dać „nauczkę” „papierowemu tygrysowi za jaki uważano ZSRR.

„Papierowy tygrys” natomiast naprężył muskuły. Zażądał od Chin przerwania inwazji na Wietnam i zarządził wzdłuż granicy z Chinami manewry wojskowe na ogromną skalę. Trwały od 12 do 26 marca 1979 r. Wzięło w nich udział 20 ogólnowojskowych i lotniczych dywizji. Ogółem 200 tysięcy żołnierzy, ponad 2,6 tys. czołgów, 900 samolotów i 80 okrętów. Pod broń w trybie alarmowym powołano 52 tys. rezerwistów. Zmobilizowano też do transportu wojska 5 tys. samochodów ze sfery cywilnej. Na wschód przerzucono nawet dywizje lotnicze z Zakarpacia odległego o 7 tys. km. W czasie dyslokacji wojsk jednocześnie w powietrzu znajdowało się 10 pułków lotniczych strategicznego przeznaczenia.

W połowie marca 1979 r. Chińczycy wycofali się z Wietnamu, nie osiągając zaplanowanych celów. Musieli się przyznać do utraty połowy wysłanych do Wietnamu czołgów. Starcia z armią wietnamską obnażyły zacofanie chińskich systemów dowodzenia, logistyki i komunikacji, a także nieumiejętność efektywnego wykorzystania sił powietrznych. Unaoczniły też taktyczne zacofanie wojsk lądowych.

Chińscy dowódcy stosowali sowiecką taktykę ataków falowych na umocnione pozycje przeciwnika, którą jej twórcy zarzucili już w czasie II wojny światowej, bo pociągały za sobą ogromne straty. Natarcie chińskie ugrzęzło w górzystej dżungli. Armia chińska utraciła w nim 25 proc. żołnierzy! Obie strony walczyły sprzętem sowieckiego pochodzenia z tym, że wietnamska nowocześniejszym.

W następnych latach, aż do swojego upadku, ZSRR prowadził przeciwko Chinom działalność propagandową i wywiadowczą. Te odpłacały mu tym samym z nie mniejszą intensywnością. Chińskie radio Urumczi grzmiało na całą sowiecką Azję, a radio z Frunze zachęcało mieszkańców Xinjangu do oporu przeciwko władzy chińskiej. Sekundowało mu też radio w Ałma-Acie.

W czasie wojny w Afganistanie Chiny wspierały afgańskich mudżahedinów, przyczyniając się do wycofania wojsk ZSRR z tego kraju.

Wznowiony dialog

W 1993 r. nowa Rosja wznowiła dialog z Chinami. Obie strony zawarły 5-letni układ o współpracy wojskowej rosyjsko-chińskiej. Rok później Borys Jelcyn i przywódca chiński Jiang Zemin podpisali w Moskwie układ mówiący o tym, że Moskwa i Pekin nie będą w siebie celować rakietami strategicznymi i ładunkami nuklearnymi. Oba kraje zobowiązały się ponadto, że nie przystąpią do żadnego sojuszu, który mógłby im wzajemnie zagrażać.

W 1997 r. Moskwa i Pekin zawarły układ o wzajemnej redukcji sił zbrojnych w pasie przygranicznym o szerokości 100 km. Obie strony przyjęły też porozumienia o demarkacji granicy na rzekach Amur, Arguń i Ussuri. Sporne wyspy zostały przez Rosję, poza dwoma, zwrócone Chinom.

Oba państwa zaczęły też budować wzajemne środki zaufania wojskowego, informując się o ćwiczeniach, ruchach wojsk, wystrzelonych rakietach batalistycznych itp. 16 lipca 2001 r. Rosja i Chiny zawarły w Moskwie „Traktat o Dobrosąsiedztwie i Współpracy”. Zapewniono w nim o równości współpracy w dziedzinie politycznej (m.in. konsultacji w sprawach geopolitycznych), ekonomicznej oraz wzajemnej kooperacji w zakresie światowego bezpieczeństwa. Art. II traktatu zapewniał, że strategiczna broń nuklearna nie będzie wymierzona w żadną ze stron porozumienia.

Ponadto strona rosyjska poparła politykę Pekinu „jednych Chin” i zanegowała niepodległość Tajwanu. Pekin natomiast zobowiązał się do wspierania integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej. Międzypaństwowe problemy graniczne uznano za rozwiązane w 98 proc.

Sprzeczną kwestią pozostała przynależność dwóch wysp na Amurze w rejonie Chabarowska. Strony zapewniły się, że nie będą prowadzić polityki zagranicznej i bezpieczeństwa godzącej w interesy partnera, nie będą partycypowały w układach mogących podkopać suwerenność, bezpieczeństwo oraz terytorialną integralność.

Głównym celem traktatu jest z punktu widzenia geopolityki dążenie do ukształtowania świata wielobiegunowego poprzez aktywny udział w strukturach Szanghajskiej Organizacji Współpracy, forum APEC oraz ASEAN.

Chiny i Rosja nasiliły też współpracę wojskową na podstawie umowy zawartej w 2000 r. Była ona realizowana już wcześniej, ale sprowadzała się głównie do sprzedaży rosyjskich samolotów Su-30, Su-30 MKK, Su-27 UBK oraz dwóch niszczycieli typu „Sowriemiennyj” wyposażonych w pociski ponaddźwiękowe typu 3M-80 E „Moskit” SS-N-7 Sonburn oraz dwie wyrzutnie typu SA-N-7. Umowa z 2000 r. stawiała współpracę wojskową na wyższy stopień. Oba państwa zobowiązały się do:

Wzmocnienia współpracy w dziedzinie wymiany studentów uczelni wojskowych oraz większego zaangażowania we wspólnych ćwiczeniach wojskowych. Każdego roku miało dochodzić od piętnastu do dwudziestu obustronnych wizyt delegacji wojskowych. Stronie chińskiej przyznano możliwość szkolenia ośmiuset studentów wojskowych rocznie w akademiach wojskowych Federacji Rosyjskiej.

Szerszego zaopatrzenia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w sprzęt wojskowy o zaawansowanej technologii, w tym samoloty, okręty i systemy obrony przeciwrakietowej.

Wspólnej produkcji sprzętu wojskowego. Rosja miała zapewnić dostęp do technologii i materiałów, natomiast Chiny powinny zaangażować środki w wysokości 2 mld USD.

Ukończenie prac nad pierwszym systemem obrony przeciwrakietowej opracowanym i wyprodukowanym przy udziale obu państw do 2003 r.

Umowa została podzielona na dwa okresy. Przez pierwsze pięć lat (2000-2005) Chiny miały zakupić licencje na produkcję nowoczesnych typów broni za 15 mld USD. W tym czasie przewidywano zorganizowanie wspólnych manewrów i ćwiczeń wojskowych. W drugim etapie w latach 2005-2015 obie strony uzgodniły podjęcie współpracy w badaniach nad nowymi typami samolotów bojowych, pocisków oraz broni naprowadzanej laserowo.

Umowa ta jest realizowana. Najbardziej spektakularnym ich przejawem są wspólne wojskowe ćwiczenia obu stron zwłaszcza morskie, a także antyterrorystyczne. Mniej widoczna, ale utrzymywana w tajemnicy i kwitowana krótkimi komunikatami agencyjnymi jest współpraca obu państw w zakresie obrony przeciwrakietowej, a także kroków podejmowanych w sferze zapewnienia bezpieczeństwa w rejonie Oceanu Spokojnego. Zazwyczaj informują one, że rosyjscy i chińscy wojskowi zakończyli kolejne wspólne szkolenie w przeciwrakietowej obronie w zakresie zwalczania ataków rakiet batalistycznych i manewrujących.

Według oficjalnych wypowiedzi Kremla, Moskwa i Pekin osiągnęły najwyższy stopień wzajemnego zaufania w dotychczasowych stosunkach.

Szósta wojna

W Rosji nie brakuje jednak sceptyków, którzy bardzo podejrzliwie przyglądają się Chinom. Powołują się m.in. na publikację prorządowej chińskiej gazety „Wenweipo”, która 8 lipca 2013 r. zamieściła publikację zatytułowaną: „6 wojen, w których Chiny powinny uczestniczyć w nadchodzących 50 latach”.

Wojna szósta miałaby odbyć się w latach 2055-2060 i sprowadzać się do odebrania Rosji starych chińskich ziem o powierzchni 1,6 mln km kw. Taki materiał nie mógłby ukazać się bez aprobaty najwyższych chińskich czynników. Z pewnością odbija on nastroje części chińskich elit.

Z ich punktu widzenia Rosja jest największym złodziejem ziem chińskich, które powinna je im zwrócić. Obecnie Pekin na pewno nie bierze pod uwagę wojny z Rosją, ale co będzie za trzydzieści, czterdzieści lat, nie wiadomo. Już teraz, biorąc pod uwagę stan rosyjskich sił na Dalekim Wschodzie, Chiny mogłyby zająć sporne terytorium bez większego trudu.

Nikita Michałkow w jednym ze swoich programów „Biesagon”, emitowanym przez stację telewizyjną „Rossija-24-Wiesti.Ru” przedstawił nawet scenariusz chińskiej inwazji. Był to niby list od czytelnika, który proponował mu nakręcenie o niej filmu. Michałkow odczytał ten list i nawet laik mógłby się zorientować, że pisał go jakiś rosyjski sztabowiec znakomicie obeznany z realiami.

Program Michałkowa niewątpliwie odbijał obawy części rosyjskich elit, które nie wierzą w oficjalne deklaracje i w Chinach widzą zagrożenie. Kreml też zapewne bierze pod uwagę i ten aspekt, ale w obecnej sytuacji ekonomicznej nie ma jednak wielkiego wyboru. Zagonami pancernymi już Chin nie wystraszy. Musi się kontentować faktem, że na razie obecni włodarze Pekinu nie chcą, jak Mao, „podszczypywać ruskiego tyłka”.

Marek A. Koprowski
http://www.kresy.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s