Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego

Poniższy tekst jest odpisem z książki, która – o ile nam wiadomo – nie istnieje na Internecie.
Admin

Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego
dr Jerome Daninques lekarz miejski w Nowym Jorku

Część I. Mistrzowski plan

Ktoś pozostawił wielką zapieczętowaną kopertę, „zapomnianą” w moim medycznym gabinecie. Przez 2 miesiące nikt się po nią nie zgłosił. Otworzyłem ją wreszcie, chcąc znaleźć wewnątrz, być może, adres jej właściciela. Znalazłem w środku z wielkim zdziwieniem coś, co nazwano „Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła”.

Nikt tego „dzieła” nie podpisał i nie było również żadnego adresu. Był tylko bardzo precyzyjny plan zniszczenia Kościoła Chrystusowego. Było tam powiedziane, że jest ponad 1300 masonów, którzy stali się katolickimi księżmi dla zniszczenia Kościoła Chrystusowego od środka. Nie wiem, czy jest to prawdą, ale co wiem jest prawdą, że „Mistrzowski plan” jest niesłychanie bezczelny i gdyby się powiódł, mógłby wyrwać Kościół z jego fundamentów.

Stosownie do „Mistrzowskiego planu” Kościół ma zostać „zdemolowany” w dwutysięcznym roku. Zdecydowałem się ten plan opublikować, ponieważ uważam, że to pomoże otworzyć oczy wielu księżom oraz dobrym chrześcijanom, zanim będzie za późno.

Bądźcie czujni, przyjaciele. Ktoś pracuje bardzo przeciwko Kościołowi. Otwórzcie wasze oczy! Nie śpijcie, kiedy diabeł nie śpi!

„Mistrzowski plan” wydaje się całkiem bezbłędny. Składa się on z trzech części: pierwszej zawierającej konkretny plan zniszczenia, drugiej – jak tego dokonać, krok po kroku, trzeciej – kto ma tego dokonać.

Sens „Mistrzowskiego planu” jest niesłychanie prosty. Polega on na zaszczepieniu miłości i adoracji (kultu) dla człowieka, a wyeliminowaniu miłości i kultu dla Boga. Kiedy miłość Boga przestanie istnieć, ludzie nie będą zdolni do miłości, za to będą oni nienawidzić.

Tak więc pierwsze przykazanie Boskie ma być zastąpione słowami: „Miłuj tylko bliźniego swego jak siebie samego”, odrzucając pierwszą część „Miłuj Boga ponad wszystko, całym swym sercem, całą swoją duszą oraz całym swym rozumem”.

Ten plan jest bardzo atrakcyjny, ponieważ wszystko w nim jest oparte na miłości bliźniego. I tak w imię tej miłości dobrzy katolicy, księża i biskupi będą łatwo przekonywani do zakończenia swej miłości do Boga. W imię miłości nastąpi próba zaszczepienia nienawiści do sensu tej miłości, jaką jest Bóg.

Czy jesteście świadomi teraz, drodzy przyjaciele, jak nieobliczalne skutki może przynieść ten plan? Jestem pewny, że kiedy staniecie się świadomi wszystkich szczegółów, przyznacie, że jest to „szatańsko” proste rozbicie Kościoła Chrystusowego od wewnątrz, detronizacja Chrystusa w duszach chrześcijan… i w końcu… zabicie także miłości do bliźniego, ponieważ miłość do bliźniego nie może istnieć bez miłości do Boga.

„Mistrzowski plan” przewidział to dokładnie. W opisie „Mistrzowskiego planu” możecie napotkać coś, co przypomina realizm (wiarygodność), ale to nie jest przypadek.

Część II. „Kościół Powszechny”

„Mistrzowski plan” wskazuje na początku, że ze wszystkich kościołów nazywających się chrześcijańskimi, ten jeden, który jest ostoją wszystkich, to Święty Kościół Katolicki. Plan więc nawołuje do zniszczenia fundamentów Świętego Kościoła Katolickiego i od razu do zniszczenia całego chrześcijaństwa ciężarem upadającego Kościoła. Koniecznie trzeba usunąć nazwę Święty, ponieważ to stale kieruje uwagę ku osobie Boga, jest w tym coś świętego i jest to niepotrzebne i szkodliwe. Jest to łatwe do wykonania, przez nieczynienie niczego innego, jak domaganie się zbliżenia do naszych protestanckich braci.

Dlatego mówić, że Kościół jest Święty i Jedyny obraża naszych protestanckich braci i katolicy nie powinni się tego domagać. Tak więc bardzo łatwo już około dwutysięcznego roku nikt nie będzie mówił Jedyny, Święty itp.

Innym przeszkadzającym słowem jest „katolicyzm”, ponieważ jest on blisko związany z uwielbianiem Boga i Chrystusa i jest niezbędne wyeliminowanie tego pojęcia. Jest to stosunkowo łatwe do wykonania: niezbędnie należy zastąpić słowo „katolicki” słowem „powszechny”, od tego momentu wszystko, co będzie powiedziane i czynione, będzie wyglądało lak samo jak dotychczas, ale Święte znaczenie słowa „katolicki” związane z Bogiem i Chrystusem będzie już usunięte.

W 2000 r. „Kościół Powszechny” powinien opanować świat, wszystkie kościoły będą złączone, a wśród nich byliby również żydzi, hindusi, muzułmanie. Pierwszym przykazaniem tego „Kościoła Powszechnego” i tylko jedynym powinno być „kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Oczywiście Bóg w tym „kościele” ma dalej istnieć. Ale jest to Bóg, który jest bardzo dobry, tak dobry, że On nie karze, który nie umie karać, a więc wszyscy szybko zapomną o Nim, ponieważ ludzie zapominają o Bogu, który nie wymaga respektowania Swoich przykazań, który nie żąda niczego.

Oczywiście jest to tylko propozycja „Mistrzowskiego planu”. Ale wiele lat przed tym jest konieczne rozpoczęcie działania w mniejszym zakresie, z bardzo prostym zadaniem. Jest to plan, na który potrzeba 25 lat, potrzeba dużo cierpliwości, ostrożności i wciągnięcia do współpracy biskupów, księży i dobrych katolików. Zawsze w imieniu miłości i miłosierdzia. Chociaż słowo „miłosierdzie” jest także niewygodne, ponieważ sugeruje ono miłość do bliźniego i jest także związane z Bogiem i Chrystusem oraz z miłością do Matki Bożej i wszystkich świętych.

Także słowo „miłosierdzie” powinno być usunięte i tylko pozostać ma słowo „miłość”. Słowo „miłość” powinno zastąpić wszystkie inne określenia, być zrozumiałe dla wszystkich ludzi, połączyć ich lepiej w jedną całość. Ale mimo tego, powtarzam, że jest to tylko propozycja planu. Początek musi być bardziej prosty, pozbycie się rzeczy o „małym znaczeniu”, zasianiu fałszywej pobożności, współczucia dla niekatolików, otwarcie drzwi Kościoła Katolickiego dla niewierzących w Boga chrześcijańskiego (żydzi, hindusi).

„Mistrzowski plan” zakłada, że słowo „pobożność” jest zbyteczne; konieczne jest zastąpienie go słowem „współczucie”, które nie jest jest powiązane z Bogiem, Chrystusem i Jego Matką. Osiągnięcie tego jest proste przez utożsamianie słowa „pobożność” z dewocją, z ludźmi bez charakteru, bezkrytycznymi, jest konieczne mówienie, że „pobożność” kojarzy nam się ze starą kobietą, która nie ma co robić i z nudów spędza czas w kościele.

Część III. Bez habitów i sutann

Pierwszą rzeczą w „Mistrzowskim planie” jest odebranie z wnętrza ludzi wierzących pewnych rzeczy, bez wielkiego znaczenia.

Pierwsze lata przyniosą eliminację szkaplerzy i medalików u ludzi. Spowodowanie, że księża i zakonnicy przestaną nosić habity. Wszystkie te sprawy będą wyglądały z pozoru niewinnie, powiada „Mistrzowski plan”, ale będą one sprzyjały takiemu życiu, które stopniowo pozwoli zapomnieć o istnieniu Boga, Chrystusa i Matki Bożej.

Dwadzieścia lat temu „Mistrzowski plan” założył sobie usunięcie habitów, sutann, ponieważ ten ubiór już sam w sobie kojarzy się ze służbą Bogu. Każdy habit zakonny na ulicy był od razu symbolem życia poświęconego Bogu, byłby cichym, ale stałym znakiem tego, że Bóg i Chrystus istnieją w XX w. i że tysiące ludzi są gotowe poświęcić swe jedyne życie dla miłości do Chrystusa.

„Mistrzowski plan” założył to sobie dobrze. Plan ten rozpoczął się powiedzeniem, że habity są rzeczą przestarzałą, dodając do tego, że księża i zakonnice ubrani po świecku mogą wpływać lepiej na swoje otoczenie, niż gdyby byli oni w habitach i sutannach. Po trzecie habity mogą źle wpływać na „protestanckich braci”, których należy do siebie przyciągnąć.

Bez wątpienia „Mistrzowski plan” odniósł wielki sukces. Teraz nie widać księży ani zakonnic na ulicach i nigdzie. To jest pierwsza część planu. Jego część końcowa przewiduje w ogóle eliminację duchownych i koniec ich działalności. „Mistrzowski plan” ma nadzieję, że ludzie zapomną, jak wygląda ksiądz i zakonnica. Jeśli oni nie będą istnieć i działać, jest pewne, że młodzi ludzie będą obojętni na problem poświęcenia się Bogu i nikt nie będzie rozważał możliwości zostania księdzem lub zakonnicą.

Następnym zadaniem „Mistrzowskiego planu” jest doprowadzenie do zniesienia celibatu. Jeśli księża zaczną się żenić, to tak jakby już nie byli księżmi – ludźmi, którzy przeznaczyli swe całe życie tylko dla Chrystusa. Każdy mógłby być księdzem, jeżeli każdy być nim może, jest to tak samo, jakby nikt nim nie mógł zostać.

Pod tym względem „Mistrzowski plan” nie odniósł jeszcze sukcesu, ale ma on nadzieję osiągnąć to przed 2000 rokiem. W tym planie będziemy użyci my: ty i ja, drogi czytelniku, wszyscy dobrzy katolicy, księża, zakonnice, biskupi do zniszczenia stanu kapłańskiego.

Plan zakłada również opuszczenie klasztorów przez zakony. Idea jest tutaj podobna. Insynuacja, że „bracia” na ulicach potrzebują ich, że Karmelia mogą czynić wiele dobrego lecząc chorych, zakładając szkoły itp. Jak widać, plan wydaje się niewinny, ale jest on bardzo sprytny. Kto nie pójdzie kierując się miłością bliźniego do tego, który płacze, który cierpi, który potrzebuje, jeśli jest to Chrystus w postaci bliźniego płaczący – cierpiący?

„Mistrzowski plan” odniósł wielki sukces w tej dziedzinie. Wiele klasztorów nie jest już klasztorami. Pomniki miłości do Boga przestały istnieć. „Mistrzowski plan” chce je zniszczyć kompletnie, ponieważ on wie bardzo dobrze, że płoną w nich ogniska miłości do Boga i Chrystusa. Wychodząc na ulice, zakonnicy nie są już twierdzami wiary, ubrani jak ludzie świeccy, szybko dochodzą do wniosku, że mogą asystować swoim świeckim „braciom”, nie będąc już duchownymi, a w końcu przyjdzie też wniosek najważniejszy, że oni mogą kochać swoich „braci” lepiej niż będąc duchownymi.

Plan pracuje dobrze. Celem jest postawienie na piedestale człowieka zamiast Boga. Człowiek jest Bogiem. Bóg nie istnieje. Nie jest koniecznością adorować Go, nie jest koniecznością poświęcać życie dla Niego, ale należy to zrobić dla człowieka, który jest prawdziwym bogiem.

Drodzy księża i zakonnicy, błagam, dla miłości Boga, załóżcie z powrotem sutanny i habity! Każde działanie, które podejmiecie w imię miłości do Boga i waszego bliźniego, będzie tysiąc razy lepsze niż tysiąc dyskusji lub tysiąc „prac” związanych z miłosierdziem, to będzie świadectwem miłości do Chrystusa. Chrystusa prawdziwie uczestniczącego w twoim życiu. Bądźcie dumni z tego, kim jesteście i pokażcie światu, że czujecie się właśnie dumni z tego!

Zabrałem mojego 6-letniego syna do katolickiej szkoły prowadzonej przez zakonnice, ale ubrane po świecku. Przedstawiłem syna przełożonej szkoły, a syn zapytał ją: Dlaczego nie ubierasz się jak zakonnica? Czy dlatego, że wstydzisz się przed ludźmi tego, że jesteś zakonnicą, Przełożona zrobiła się czerwona jak pomidor i nie odpowiedziała… i mój syn… po dwóch latach zapomniał, że zakonnice istnieją. Dla niego są one tylko nauczycielkami. Jest to tak, jakby Bóg zniknął na razie szkołach.

Część IV. Mało ważne rzeczy

Jak to przedstawiliśmy w poprzedniej części, pierwsza część „Mistrzowskiego planu” zakłada zabranie ludziom pewnych „wewnętrznych rzeczy”, o których powiada się, że są mało ważne, a które urażają naszych niekatolickich „braci”. Obserwowaliśmy atak „Mistrzowskiego planu” przeciw habitom. Zakłada się też „usunięcie” ludzi noszących medaliki, szkaplerze, różańce itp. „Mistrzowski plan” rozważa to „bardzo poważnie”, ponieważ te rzeczy wyglądające, „mało ważnie” są największymi symbolami Chrystusa, Matki Boskiej i Boga… jest konieczne usunięcie ich z otoczenia, gdyż tworzą one pewną atmosferę religijności.

„Mistrzowski plan” znów podkreśla tutaj, że usunięcie tych rzeczy bardziej przyciągnie „protestanckich braci” do Kościoła Katolickiego, nie będą oni tak bardzo urażeni widokiem katolickich symboli. I ten plan już działa. Matka Boża przyniosła szkaplerz w 1261 r., kiedy Ona przybyła do St. Simon Stock w Londynie, obiecując mu najwięcej, co Ona mogła obiecać. Matka Boska obiecała, że ktokolwiek będzie umierał mając przy sobie szkaplerz, to nie pójdzie do piekła, a tym samym trafi do Nieba. Matka Boska nie postawiła tu żadnych dodatkowych warunków. Tylko noszenie szkaplerza.

Jestem lekarzem i ze śmiercią miałem dużo do czynienia. Wiem, że sam muszę umrzeć i wszyscy musimy umrzeć. Wiem, drogi czytelniku, że twoje ręce, twoje oczy, twoje serce muszą pewnego dnia przestać funkcjonować. Ja to wiem i ty to wiesz, że one będą się rozkładać, będą gnić po tym, jak twoi bliscy cię pochowają, twoje własne dzieci lub twoi rodzice będą musieli zrobić coś z twoim ciałem, które zniknie z powierzchni ziemi.

Jeżeli po śmierci trafisz do Nieba, oznacza to, że wykorzystałeś swoją szansę w ziemskim życiu. Jeśli trafisz do piekła, znaczy, że głupio przegapiłeś tę szansę (w ziemskim życiu). Jeżeli Kennedy lub Krzysztof Kolumb są w Niebie, oznacza to, że w swym ziemskim życiu postępowali właściwie, jeżeli są oni w piekle – byli głupcami w życiu doczesnym, chociaż oni posiadali szacunek, poważanie, dobre zdrowie i wielką władzę.

Trafić do Nieba jest celem każdego po życiu doczesnym. Ten, kto kończy życie, jest pewny, że zasłużył na Niebo, jest bezpieczny, a ten niewierzący nie wie absolutnie nic.

Ponad 30 papieży popularyzowało szkaplerz, oni nosili go, określali lego znaczenie najpiękniejszymi słowami, jakie znal świat. Tysiące księży i biskupów propagowało go przez 7 wieków i miliony katolików nosiły szkaplerz. I nagle, jak magiczną mocą, zaprzestano teraz o nim mówić. jeśli ktoś chciałby otrzymać szkaplerz w kościele, to okazuje się, że tam go nie ma. Nawet karmelici nie mają szkaplerzy, ani nie są często proszeni, aby je wykonywać. Nie ma szkaplerzy. Niektórzy mówią, że są rzeczą niepotrzebną dla ogółu ludzi.

A jednak szkaplerz jest w dalszym ciągu prostą, skuteczną bronią naszej Matki, wielką laską od Niej dla Jej dzieci. Drogi katolicki przyjacielu, czy chcesz iść do Nieba? Jest to łatwe, jeśli umrzesz ze szkaplerzem. Noś szkaplerz. Twoja Matka, Matka Boża zaleca ci to, ponad 30 papieży, obecny papież zaleca ci to. Nie daj się złowić w sieć „Mistrzowskiego planu”. Wygrasz Niebo.

Część V. Msza jest ucztą (bankietem).

Msza św. jest także obiektem ataku „Mistrzowskiego planu”. Nie próbuje się usunąć jej od razu, ponieważ byłoby to niemożliwe. Atak ten będzie innego rodzaju. Plan zakłada usunięcie sensu Mszy, świętości przemiany chleba i wina, powrotu ofiary Krzyża… Ma to być zredukowane do „bankietu” – braterstwa ludzi.

„Mistrzowski plan” powiada – chrześcijanie mówią, że Msza jest ucztą, popierajmy to, mówmy, że jest to uczta dla braci. Niech ksiądz będzie odwrócony twarzą do ludzi. To musi być zaakceptowane. Ksiądz nie może być odwrócony do parafian plecami. To jakby ich obraża.

Ta prosta rzecz spowoduje, że Bóg już nie będzie czymś najważniejszym we Mszy, ale człowiek. Nie pozwólmy, żeby ksiądz wyglądał jak Bóg, ale jak człowiek. Poza tym, taki ksiądz może np. akurat kichać i to zainteresuje bardziej jego parafian – powiada ironicznie „Mistrzowski plan”.

Ja przypuszczam, że chrześcijanie dadzą się złapać na tę przynętę bardzo łatwo. Ksiądz powinien patrzeć na ołtarz, na Boga. Ktoś, kto siedzi w drugiej ławce, nie obraca się, aby popatrzeć na tego, który siedzi w trzeciej ławce, on patrzy raczej na ołtarz, na Boga.

Na ołtarzach znajdowały się kiedyś święte relikwie. Teraz nie jest to już konieczne. Prosty drewniany stół lub cokolwiek innego – oto ołtarz. Ponieważ to tylko uczta, bankiet. Należy jeszcze usunąć z Mszy wszystko, co można nazwać „świętym”.

Proponujemy naturalność – powiada „Mistrzowski plan”. Niech każdy ksiądz używa słów wypływających z niego lepiej i gestów, które zadowolą go bardziej, z wyjątkiem przyklęknięcia podczas konsekracji, wszystko inne jest zbędne. Mówić, dużo mówić w czasie Mszy. Kazania, czytania, więcej niż u protestantów. Dużo śpiewania, pozdrawiania wszystkich „braci”, przepraszania ich… czyli to wszystko co pozwala zapomnieć o Bogu, o uwielbieniu dla Niego, a rozwija uwielbienie dla ludzi.

A więc diabelski „Mistrzowski plan” przewraca fundamenty Mszy św., a w końcu obali on także braterstwo ludzi, które tak zaleca.

Tabernakulum jest następnym problemem. Ksiądz patrzy na wiernych, jest odwrócony plecami do Tabernakulum. Dlatego lepsze będzie umieszczenie Świętego Sakramentu na boku, po którejś ze stron kościoła, tak że ksiądz nie będzie miał Go za plecami podczas Mszy św. Tabernakulum nie będzie już punktem centralnym kościoła. To będzie już wielki sukces, krok po kroku Msza stanie się bankietem. Postawi się stoły, aby chrześcijanie zasiedli do nich razem do jedzenia, tak jak Chrystus z Apostołami.

To będzie już finał wszystkiego – powiada „Mistrzowski plan”. Chrystusa już tutaj nie będzie, tylko „bracia” połączeni „braterstwem”. Ksiądz także zasiądzie razem z nimi jak zwykły brat. Używany będzie zwykły chleb – chleb wspólnoty. Odpadki tego chleba będą wyrzucone do śmietnika lub dawane psom – stwierdza ironicznie „Mistrzowski plan”. Domagajcie się miłości do protestanckich braci – powiada „Mistrzowski plan”. Uczyńcie Mszę podobną do obrzędów protestanckich, aby łatwiej trafili do was protestanccy „bracia”.

Część VI. Zmiana znaczenia Eucharystii

Kolejną propozycją „Mistrzowskiego planu” jest zabranie ludziom miłości do Boga, ponieważ jest pewne, że jeżeli nikt nie kocha Boga to i nikt nie zamierza kochać bliźniego. Miłość do bliźniego nie może istnieć bez przyczyny. Miłość do bliźniego jest niemożliwa bez miłości do Boga.

Eucharystia jest jądrem katolicyzmu – powiada „Mistrzowski plan”, ponieważ nie jest Ona czymś mniejszym niż Chrystus, Bóg – chleb sporządzony, aby czynił miłość. Usunięcie jej natychmiastowe jest na razie niemożliwe, gdyż zaprotestowaliby wierni.

Ale diabelski „Mistrzowski plan” zakłada usunięcie na początku tylko pewnych „świętych” cech Eucharystii. Niech ludzie nie klęczą otrzymując Komunię, ponieważ jest to tylko rodzaj posiłku nie wymagający jakiegoś specjalnego zachowania. Wzięcie Komunii do ręki także pomoże odrzucić ten mistyczny sens, święty sens Eucharystii. Może tylko dzieci niech biorą Komunię św. do ust. A jeśli będzie to używany chleb wspólnoty, chleb jedzony, krojony… niech to będzie robione tak, jak podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystusa.

Pierwsza część jest tak przygotowana, że przekona każdego. Pozostając przy tym jak Chrystus to robił, róbcie to naturalnie… to przekona najlepiej… ale celem jest próba usunięcia świętości, mistycznego sensu, pomniejszenia ważności Eucharystii.

Najbardziej ważną częścią „Mistrzowskiego planu” jest drugi jego punkt, jest utwierdzenie w przekonaniu, że Chrystus Bóg nie jest jądrem Eucharystii, ale przekonywanie, że Eucharystia jest ucztą braterstwa, jest bankietem wraz z innymi chrześcijanami, gdy gromadzą się oni, aby kochać jeden drugiego. Niech bracia się gromadzą, niech mówią „Amen”, niech spierają się na temat Chrystusa po „bratersku”… Najświętszy Sakrament i Jego wystawienie będzie usunięte, bo monstrancja nie ma nic wspólnego z „ucztą” dla „braci”.

Z czasem Msza św. i Komunia św. będą kontynuowane tylko w prywatnych domach, ponieważ „święty” ceremoniał będzie usunięty z kościoła. Komunia rozdawana w czasie Mszy św. również zniknie, ponieważ nie będzie przecież wtedy „uczty dla braci”. Oczywiście wszystko to będzie dokonane kolejnymi mniejszymi krokami. Np.: patena nie będzie używana w czasie podawania Komunii św., ponieważ jak to wyjaśnia „Mistrzowski plan”. Bóg jest we wszystkich cząstkach Hostii (mogą one upaść na ziemię i nie ma to żadnego znaczenia).

Sugeruje się możliwość zabierania do domu Hostii. Trzymania jej np. na obrazach  lub podawania jej np. przez ojca całej rodzinie podczas posiłków. Jak widzimy, ten plan jest iście diabelski. Przedstawia on rzeczy, które wydają się w miarę przekonujące, ale naprawdę są jednym wielkim kłamstwem ukrytym pod skórą prawdy. Próbuje on wlać w umysły ludzi przekonanie, że najważniejszą rzeczą jest miłość bliźniego, a nie życie w lasce uświęcającej i przyjmowanie Komunii św. Popierane jest to teorią, iż wielu ludzi przyjmuje Komunię św., ale nie miłują oni bliźnich. Bądźcie czujni, przyjaciele… dzieci diabla pracują ciężko i dokładnie. Jeszcze raz, bądźcie czujni!!!

Cześć VII. Eliminacja uwielbienia dla Matki Boskiej i świętych

To był pierwszy krok „Mistrzowskiego planu” – przekonywanie, że tylko Bóg musi być uwielbiony, lecz ani Matka Boska, ani święci. „Mistrzowski plan” jest bardzo wyrafinowany jeśli chodzi o to. Twierdzi on, że rozsądni katolicy wiedzą bardzo dobrze, że Kościół Katolicki uznaje tylko Boga i mimo iż przyznaje pewien szacunek świętym, to jednak nie czci ich bardzo. I to będzie łatwo dać prostym ludziom taką ideę, że Kościół Katolicki uwielbia świętych odkąd ma ich na ołtarzach. I to jest bardzo złe, ponieważ tylko Bóg zasługuje na uwielbienie.

Jeżeli chodzi o świętych „Mistrzowski plan” osiągnął sukces w wielu miejscach. W kraju, który posiada ogromną liczbę kościołów – w Hiszpanii – nie ma obecnie świętych na ołtarzach. W różnych miejscach podawano zawsze inną argumentację, ale jest faktem, że święci zniknęli z wielu kościołów.

Jeśli chodzi o Matkę Bożą, było tysiąc argumentów do zdetronizowania Jej na Soborze Ekumenicznym, ale się nie udało. Chciano przyciągnąć do siebie protestanckich „braci” umniejszając Majestat Matki Bożej, twierdząc że nie jest Ona Matką Boga, należy wielbić tylko Chrystusa.

Z początku na Soborze sprawy przebiegały dobrze dla „Mistrzowskiego planu”. Wyglądało na to, że pierwszy raz w historii Kościoła Matka Boża zostanie zdetronizowana z Jej uprzywilejowanego miejsca w liturgii i w chrześcijaństwie. Ale papież Paweł VI przybył osobiście i nazwał Ją Matką Kościoła i cały Sobór zaczął Ją wielbić znowu jako Matkę Boga i tytułować Ją wielkimi imionami Matki Królowej i dodając jeszcze „Nasza Orędowniczka” . „Nasza Pomoc” i kończąc poleceniem nas Maryi, aby nas chroniła Swoją Matczyną protekcją, łączyła nas z Jezusem i przypominała nam, że Matka Boża dostała się do Nieba i przez Jej wielokrotne wstawiennictwo Ona przygotuje dla nas zbawienie i będzie to robić do końca świata.

Tak więc kiedy Sobór okazał się niepomyślny dla „Mistrzowskiego planu”, prowadzi on dalej swoją robotę, ale teraz próbuje on zmienić znaczenie głównych rozdziałów Biblii. Próbuje on wydawać Nowy Testament z przerobioną pierwszą częścią (Ewangelia wg św. Łukasza).

Nie śmiejcie się, drodzy czytelnicy. Katolicka Biblia była publikowana z usuniętym zdaniem dotyczącym Maryi jako „łaski pełnej”, i ta Biblia jest zatwierdzona i polecana przez kardynała Patricka O’Bayleia, arcybiskupa Waszyngtonu w 1970 r.

„Mistrzowski plan” wie, że Ewangelia wg św. Łukasza zawiera wiele pięknych zdań na temat Matki Bożej. Są to podstawowe cztery rzeczy, które muszą zostać usunięte: „Matka Boga”, „Łaski pełna”, „Błogosławiona między niewiastami” i „Wszystkie pokolenia będą nazywać Ją błogosławioną”.

Należy usunąć również to, co głosi św. Mateusz w swojej Ewangelii o świętości Maryi, która została Matką Boga, jak to przepowiedział prorok Izajasz kilka wieków przed tym faktem. Teraz istnieją Biblie, w których brak zdań dotyczących Matki Bożej,

Bądźcie czujni, przyjaciele!!! „Mistrzowski plan” powiada, że najważniejszą sprawą jest detronizacja Matki Bożej i dalej dzięki temu zniszczenie Kościoła. Matka Boża będzie tytułowana tylko „kobietą”, matką Chrystusa i Jego braci zrodzonych z Józefa i Maryi. Kobieta Maryja nie może być tytułowana Matką Bożą.

Z początku ta sprawa ma być rozpowszechniana wśród ludzi prostych, niewykształconych. Oczywiście różańce nie będą omawiane, gdyż to separuje od nas naszych „protestanckich braci”. Nowenny nie będą odmawiane do Matki Bożej, ponieważ jest to tylko dla „pobożnisiów”.

Ale Matka Boża była „twardym orzechem” do zgryzienia dla twórców „Mistrzowskiego planu”. W sercach katolików jest Ona dalej „łaski pełna”, „błogosławiona między niewiastami”, „Matka Boga i nasza Matka”.

Część VIII. Wykonawcy „Mistrzowskiego planu”

„Mistrzowski plan” jest diabelski. On zakłada, że ponad 1300 katolickich księży nie jest w rzeczywistości katolikami, ale masonami podszywającymi się pod księży. Ale oni nie są prawdziwymi wykonawcami tego planu.

Wykonawcami jego powinni być prawdziwi katolicy, którzy zostaną oszukani. Dobrzy biskupi i dobrzy księża oraz zakonnicy, którzy zostaną oszukani przez ów legant „miłuj bliźniego”. Ja i ty, drogi katolicki przyjacielu, jesteśmy tymi, których „Mistrzowski plan” chce użyć do swoich celów. Chce się oszukać ciebie i mnie przez półprawdy, które są najgorszym rodzajem kłamstwa, obliczonym na to, że rozprzestrzenimy w świecie miłość do bliźniego bez miłości do Boga. Chce się nas użyć do zastąpienia Boga człowiekiem.

Człowiek ma być czczony, a Bóg zapomniany. Kobieta ma być kochana, a Matka Boża zapomniana. Wszystko to jest robione z nadzieją, że kiedy już nie będzie miłości do Boga, miłość do bliźniego też zostanie zniszczona i Kościół Chrystusa upadnie. Oni powiedzą tobie, że jest możliwe być masonem i katolikiem jednocześnie. To jest kłamstwo! Nie daj się na to nabrać.

Powiedzą tobie, że jest możliwe być katolikiem i spirytystą jednocześnie. To kłamstwo! Oszukują cię. Znam wielu ludzi, którzy dali się na to nabrać. Powiedzą tobie, że Chrystus jest dobry, ale księża nie. Jest to półprawda, najgorszy rodzaj kłamstwa.

Chrystus ostrzegł nas, że dzieci ciemności są zuchwalsze niż dzieci światła. Z tej przyczyny wiele dzieci światła zostaje oszukanych przez dzieci ciemności.
Bądźcie czujni, przyjaciele! (…)

Dobrze się rozejrzyjcie dookoła i sami oceńcie: Na ile plan powyższy jest już Zrealizowany AD 2010?!

Króluj nam Chryste

Nadesłał(a) „Piszę więc jestem”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s