Nie pozwólmy na opluwanie Bolesława Piaseckiego

List Otwarty do Stanisława Oleksiaka, żołnierza UBK-AK, przewodniczącego Światowego Związku Żołnierzy AK

Bolesław Piasecki ze sztabem III batalionu 77 pp. AK na Nowogródczyźnie (wiosna 1944)

Bolesław Piasecki ze sztabem III batalionu 77 pp. AK na Nowogródczyźnie (wiosna 1944)

Drogi Staszku,

Nie byłem członkiem ONR-Falaga, Konfederacji Narodu, żołnierzem Uderzeniowych Batalionów Kadrowych ani członkiem Zarządu Stowarzyszenia PAX. Miałem zaszczyt i szczęście w latach zniewolenia Polski, w latach PRL-u pracować w Stowarzyszeniu PAX (Oddział Wojewódzki w Warszawie i Zespół Prasy PAX) od 10 maja 1956 do 13 grudnia 1981 r. Od 1960 r. byłem członkiem Stowarzyszenia PAX, a więc akceptowałem ideologię, linię polityczną i działalność Stowarzyszenia PAX i jego przewodniczącego Bolesława Piaseckiego.

Szczególnie cenię sobie i jestem dumny, że mogłem jako dziennikarz i historyk pracować pod kierunkiem niezapomnianego Jurka Ślaskiego, naczelnego redaktora w „Wrocławskim Tygodniku Katolików” (WTK) a i potem w „Słowie Powszechnym” i uczestniczyć w odkłamywaniu historii, zapisywaniu jej białych plam a przede wszystkim w ukazywaniu funkcjonowania Podziemnego Państwa Polskiego oraz szlaku bojowego Armii Krajowej i jej żołnierzy. Miało to miejsce w stałej walce z cenzurą, z komunistyczną wizją historii i jej zwolennikami.

Tej, a przecież nie tylko mojej działalności i pracy nie byłoby, gdyby nie postawa Bolesława Piaseckiego, przewodniczącego Stow. PAX i jego stosunku i szacunku dla historii, do chrześcijańskich i niepodległościowych wartości i tradycji.

Piszę te słowa dlatego, że ukazała się książka Tadeusza M. Płużańskiego pt. „Bestie. Mordercy Polaków” zawierająca na awersie Twoją jej rekomendację. Jestem zaniepokojony, że polecasz książkę, w której autor, naczelny redaktor „Biuletynu Informacyjnego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej”, za towarzyszem Stefanem Staszewskim „wpływowym członkiem PPR-PZPR od kultury” i red. Teresą Torańska, autorką książki „Oni”, w której znalazły się relacje i refleksje aparatczyków i funkcjonariuszy PZPR m.in. o Bolesławie Piaseckim – przytacza i przypomina ich opinie i „wiadomości z pierwszej ręki” o przewodniczącym PAX-u. I tak tow. Stefan Staszewski, jak się okazuje ekspert od spraw seksu, oświadcza, że „Bolesława Piaseckiego i jego kolegów przekazał „Lunie” prawdopodobnie wywiad radziecki… a ona wciągała ich przede wszystkim do łóżka”.

Za Józefem Światło (Izaak Fleischfarb) wicedyrektorem X Departamentu MBP Płużański przypominał, że ,,Luna” dawała Piaseckiemu pieniądze na działalność postępowych katolików rozbijających Kościół, ale w zamian wymagała posłuszeństwa”.

I to dzięki relacji tow. Józef a Światły opublikowanej przez Tadeusza M. Płużańskiego wiemy również już na pewno, że Bolesław Piasecki był jednym z agentów Bolesława Bieruta. Jaka jest wiarygodność i rzetelność tych relacji?

Ale to nie wszystko. Płużański postanowił osobiście dołożyć Piaseckiemu, postawić kropkę nad „i”, tak jak red. Monika Olejnik w TVN 24. Zapewne z pełnym przekonaniem, pod zdjęciem Bolesława Piaseckiego (s.434), zamieścił podpis: „Bolesław Piasecki wciągnięty przez „Lunę” do łóżka”. Uczynił tak być może aby podkreślić wymowę i znaczenie relacji tow. Staszewskiego i tow. Światły opublikowanych w książce Teresy Torańskiej „Oni”, autorki związanej z „Gazetą Wyborczą”.

W ten sposób red. Tadeusz M. Płużański oblał pomyjami i ubliżył pamięci podporucznika Bolesława Piaseckiego ps. „Sablewski”, żołnierza Września 1939 r., Komendanta Uderzeniowych Batalionów Kadrowych, dowódcy III batalionu (UBK) 77 pp. AK Okręgu Nowogródzkiego Armii Krajowej, uczestnika Operacji „Ostra Brama”, więźnia NKWD odznaczonego Orderem Virtuti Militari.

Staszku i co Ty na to? A może red. Płużański zalicza do „Bestii” także Piaseckiego, skoro pisząc o Julii Brystygier zajął się także Bolesławem Piaseckim? A może nie mam racji i nie należy protestować, oburzać się także i dlatego, że jak napisałeś autor to „syn kolegi za wspólnej celi mokotowskiego więzienia. Jego książka przyczyniła się do wprowadzenia do pamięci naszej, pamięci historycznej pokoleń koniecznej prawdy o systemie, który ogromne, nieodwracalne szkody przyniósł naszej Ojczyźnie”.

Nasuwa się więc pytanie: Jaką prawdę o pamięci historycznej pokoleń przekazuje Tadeusz M. Płużański o Bolesławie Piaseckim, Twoim Dowódcy i naszym Przewodniczącym? A może red. Płużański leżał wówczas pod łóżkiem gdy „Luna” – Julia Brystigier z domu Preis, wciągała Bolesława Piaseckiego i jego kolegów do łóżka? Jeśli tak było to niepotrzebnie pisałem ten list i będę musiał przeprosić red. Płużańskiego i tych, którzy uznali Piaseckiego za agenta NKWD i sowieckiego imperium.

Bolesław Piasecki, gdy rozpoczynał w 1945 r. polityczną działalność w nowej rzeczywistości, w Polsce Ludowej tak napisał w tygodniku „Dziś i Jutro” (nr 1 z 25 XI 1945r.): „Byłoby klęską powiedzieć, że za prawo wstępu do nowej rzeczywistości polskiej płaci się cenę porzucenia tradycji heroicznej poległych i żywych towarzyszy walki zbrojnej. Byłaby to klęska, gdyż ci, którzy by w ten sposób do nowej rzeczywistości weszli – byliby to ludzie zakłamani”.

Bolesław Piasecki wszedł do „nowej rzeczywistości” nie tylko jako polityk, a także jako podoficer UBK-AK, uczestnik walk z niemieckim i sowieckim okupantem, obrońca Ziemi Nowogródzkiej i Ziemi Wileńskiej. Miał więc doświadczenie z wkraczającą ze Wschodu „wyzwolicielską” armią sowiecką oraz NKWD.

Tymczasem opublikowane w książce „Bestie” pomówienia dotyczące Bolesława Piaseckiego dalekie od prawdy, zaprzeczające Jego postawie i poglądom i temu co napisał, sugerują bowiem, że sprzeniewierzył się „tradycji historycznej poległych i żywych towarzyszy walki zbrojnej” jako agent i ulubieniec „Luny” Brystygier. I na tym polega m.in. zakłamanie przez autora książki – Bolesława Piaseckiego oraz nieuczciwość i nierzetelność. Tadeusz M. Płużański uznał za wiarygodne relacje i sensacje przekazane przez partyjnych funkcjonariuszy i aparatczyków spod znaku PPR-PZPR nie poparte żadnym materiałem źródłowym i żadną dokumentacją. Powielanie ich bez jakichkolwiek komentarzy nie świadczy dobrze o red. Tadeuszu Płużańskim, autorze wielu innych cennych publikacji.

Warszawa, 27 kwietnia 2012 r.

Z pozdrowieniami
Andrzej Wernic

http://mercurius.myslpolska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s