Początek równi pochyłej?

Nie ma wątpliwości, że polityka społeczna obecnej ekipy idzie w jak najlepszym kierunku. Nareszcie polskie rodziny otrzymują realne a nie gołosłowne wsparcie.

W innych jednak dziedzinach PiS coraz bardziej zapętla się, politycy tej partii najwyraźniej zaczęli się gubić lub – co gorsza – ulegać krajowych i unijnym naciskom.

Super-ministerstwo super-premiera

Zaczęło się od podatku od hipermarketów, co stanowiło jedną z czołowych obietnic wyborczych ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Miał on wyrównać szanse polskiego kapitału, z reguły drobnych rodzinnych firm, w starciu z potężnymi zagranicznymi sieciami handlowymi. Podatek ten został i tak zaprojektowany bardzo skromnie. Gdy tylko Unia krzyknęła rząd stulił uszy po sobie i podatek wycofał, twierdząc, że ma projekt rezerwowy. Na razie o nim głucho.

Tymczasem wymiar podatków należy do kompetencji członków UE, a nie Komisji Europejskiej. To prawda, że nagonka Unii na Polskę – w ogromnym stopniu sterowana przez PO, Nowoczesną i KOD – trwa w najlepsze, ale obowiązkiem władz polskich jest przeciwstawianie się brukselskiej agresji. Jednym z argumentów na rzecz tego ustępstwa jest przypomnienie, że nawet Viktor Orban nie dał rady wprowadzić tego podatku. Zwracam uwagę, że Polska jest mimo wszystko silniejszym krajem od państwa naszych bratanków. To żadne usprawiedliwienie.

Ostatnio nastąpiło połączenie ministerstwa rozwoju z resortem finansów oraz przywrócono KERM instytucję powoływaną dwa razy w PRL i dwa razy w III RP. W ten sposób wszystkie resorty gospodarcze skupił w jednej ręce wicepremier Mateusz Morawiecki. Nie tyle koordynacja tych ministerstw w ramach KERM, ile ustanowienie jednego szefa nad dwoma ministerstwami budzi zastrzeżenia.

To prawda, że Min. Fin. stanowiło dotychczas super-resort, który jednym dawał pieniądze, innym nie. Z drugiej jednak strony musi istnieć w rządzie hamulec apetytów na środki finansowe, bo też jednym z kluczowych zadań Min. Fin. to pilnowanie budżetu państwa. Druga wątpliwość dotyczy sterowalności tej ogromnej struktury. Jej kierowanie przez jedną osobę, choćby najbardziej kompetentną, wydaje się zadaniem niewykonalnym.

Repolonizacja gospodarki z CETA

Jak wiadomo, zarówno premier Szydło, Kaczyński oraz Morawiecki bez przerwy głoszą potrzebę odbudowy kapitału polskiego, unarodowienia gospodarki, repolonizacji banków, odbudowy przemysłu krajowego. Nic bardziej słusznego. Praktyka jednak zaczyna przeczyć hasłom. Na nieformalnym spotkaniu ministrów handlu UE w Bratysławie (23.09.br.) wszyscy oni wyrazili zgodę na zawarcie umowy CETA między Unią a Kanadą.

W tym Morawiecki. CETA , młodsza siostra TTIP, znosi 98 proc. ceł między stronami, w tym 90 proc. na żywność. Kanada występuje w umowie jako przyzwoitka Stanów Zjednoczonych. A ponieważ rynki USA i Kanady stanowią jedność (NAFTA), koncerny amerykańskie poprzez swoje spółki-siostry wejdą bez trudu na rynek unijny, w tym polski.

Przyjęcie CETA grozi polskiej gospodarce nieobliczalnymi konsekwencjami. Po pierwsze – nasz rynek zostanie zalany kanadyjską żywnością modyfikowaną genetycznie i produkowaną na skalę przemysłową, po drugie – firmy zagraniczne zastrzegły sobie prawo zaskarżania danego państwa do arbitrażu prywatnego, co wyklucza polskie sądy, po trzecie – znosi ograniczenia udziału obcego kapitału w instytucjach finansowych, w tym bankach.

Jako pierwsze padną ofiarą polskie gospodarstwa rolne, które nie wytrzymają konkurencji z produkowaną na skalę przemysłową, w sposób niezdrowy, żywnością kanadyjską i amerykańską. To będzie „na dzień dobry”. Następnie pod ciosami wielkich międzynarodowych koncernów padnie cała polska gospodarka.

O tych zagrożeniach Morawiecki wiedzieć musi. Wprawdzie pod naciskiem obywateli i organizacji społecznych w UE CETA ma być ratyfikowana przez parlamenty narodowe, ale umowa ta wejdzie w życie natychmiast po podpisaniu. Rokowania te były prowadzone przez rząd polski potajemnie, opinia publiczna nieinformowana uczciwie i na bieżąco. Media pisowskie i propisowskie milczały jak zaklęte na ten temat, co najwyżej wspominając o sprawie półgębkiem.

Dopiero niedawno dopuszczono informację, że „rząd dyskutuje o CETA”, ale Polska ma nie stawiać veta w Radzie Europy, licząc na veto innego kraju. A jeśli nikt nie ośmieli się, skoro nawet pozostałe państwa grupy Wyszehradzkiej nie oponują? Doświadczenia krajów NAFTA dowiodły, że po wejściu w życie tej umowy pracę straciło 1,5 mln Meksykanów. Obiektywne analizy wskazują, że ten sam los czeka inne kraje UE. Do kwestii CETA wrócimy odrębnie, bo wymieniłem tylko niewielką część zagrożeń, które nas czekają.

Waszczykowski wystraszył się GW

Ekipa rządząca zaczyna gubić się także w rozgrywce z Trybunałem Konstytucyjnym. To trudna walka, bo TK stanowi w naszym państwie instytucję kompletnie bezkarną i uprzywilejowaną na sposób wręcz bizantyjski. Jej prezes Andrzej Rzepliński już właściwie nie kryje, że łamie prawo i stanowi wraz z większością tego gremium zaplecze opozycji. Ale PiS również – by użyć kolokwializmu – podkłada się.

Mimo że orzeczenia tzw. Komisji Weneckiej mają charakter opiniodawczy i nie noszą charakteru dyrektyw unijnych, PiS dostosował nową ustawę o TK do jej „światłych” wskazań, co zaowocowało ogłoszeniem wyroków Trybunału, które uprzednio PiS kwestionował – zupełnie słusznie – jako podjęte wbrew prawu.

Ale część orzeczeń TK nie została formalnie ogłoszona. Czyli PiS zakwestionowało swoje poprzednie stanowisko, z pewnymi wyjątkami. Z kolei Klub PiS przygotowuje nowe ustawy o TK, szczególnie dotyczące przywilejów sędziów Trybunału. Następuje więc inflacja ustaw o tej instytucji – właściwie zbędnej, acz koniecznej, bo zapisanej w Konstytucji. Chyba na przygotowanie ustaw partia Kaczyńskiego miała dość czasu, bo 8 lat. Teraz mogłyby być zaledwie aktualizowane.

Przyjrzyjmy się teraz działaniom, a właściwie brakowi działań mojego największego „faworyta” w tej ekipie – ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. W jednym z wywiadów został zapytany, dlaczego tak wolno postępuje wymiana ambasadorów RP. Szef polskiej dyplomacji zasłonił się procedurami, które długo trwają, ale – jak utrzymuje – na najważniejszych placówkach taka wymiana nastąpiła, w tym w Kijowie. Lepiej by przemilczał nominację probanderowca Jana Piekło. W sumie jednak zmiany dotyczyły zaledwie kilku stolic. Przypomnijmy w tym miejscu, że Radosław Sikorski rozpoczynając swojego urzędowanie w MSZ wymienił 30 ambasadorów w ciągu dwóch miesięcy.

Sprawa jest prosta: obecny szef dyplomacji powinien postarać się o korepetycje u byłego ministra SZ. Mój „faworyt” bardzo pilnie czytuje „Gazetę Wyborczą”, a w rezultacie wyciąga wnioski. Świadczy o tym koniec pracy w MSZ Matthew Tyrmanda (syna Leopolda), który pełnił społecznie funkcję doradcy ds. komunikacji. Bronił on od lat Polski na łamach prasy amerykańskiej. Ostatnio zaatakował niejakiego Henry Foya korespondenta „Financial Times” w Europie Środowej za zły stosunek do Polski. Foy napisał, że M. Tyrmand napisał antysemicki artykuł w serwisie „Bretbart News”. Co ciekawe, właścicielami tej strony internetowej są … Żydzi. Zajście odnotowała GW, a Waszczykowskie zareagował. „prawidłowo”. Z tego wniosek, że należy pozbywać się Żydów przyjaźnie nastawionych do Polski, a wspierać Żydów polonofobów.

W czasie ostatniej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA spotkał się on z przedstawicielami organizacji żydowskich, co stanowi wręcz rytuał odprawiany przez naszych VIP-ów składających wizytę w kraju aktualnego „wielkiego brata”. Z komunikatu po tym kilkugodzinnym spotkaniu zamieszczonym na stornie Kancelarii Prezydenta literalnie nie wynika nic.

Publicysta „Najwyższego Czasu” próbował dopytać się o szczegóły min. Krzysztofa Szczerskiego towarzyszącego Dudzie w czasie tej wizyty. Pan Minister odesłał wścibskiego dziennikarza do oficjalnego komunikatu. O tematach dowiedzieć się [można] od Abrahama Foxmana, przewodniczącego Ligi Antydefamacyjnej. Poinformował on, że prezydent Duda obiecał swoim rozmówcom dalszą kontynuację walki z „antysemityzmem” i zapowiedział jakąś legislację w tej materii.

Drugi temat stanowiły roszczenia żydowskie wobec Polski (przypomnę – oceniane na 65 mld USD, co stanowi w przybliżeniu roczny budżet naszego państwa). Tajemniczość tego spotkania musi budzić jak najgorsze obawy. Powstają bowiem pytania czy i jakie zobowiązania w obu dyskutowanych kwestiach podjął Duda, tym bardziej, że był on bardzo chwalony przez swoich rozmówców.

Kto się przeląkł „czarnego marszu”

Ostatnią poważną wpadkę PiS odnotował w czasie debaty sejmowej nad obywatelskim projektem zaostrzenia prawa aborcyjnego. Klub PiS nie obiecywał przepchnięcia projektu ustawy przez Sejm, zasłaniając się klauzulą sumienia (nie ma dyscypliny głosowania w kwestiach światopoglądowych). Jednocześnie do Sejmu wpłynął lewacki projekt ustawy – aborcji na życzenie. Początkowo chciano wyjść z dylematu kierując oba projekty do komisji sejmowych. Ale głosami PiS projekt lewacki został odrzucony, a projekt zakazujący aborcji skierowano do komisji. Wtedy PO, Nowoczesna na terenie Sejmu, a oba te ugrupowania wraz z KOD-em wyszły na ulice w tzw. czarnym marszu kobiet.

PiS wystraszył się i nakazał swoim posłom głosować za odrzuceniem projektu obywatelskiego. Z punktu widzenia moralnego sprawa jest jasna – ugrupowanie Kaczyńskiego umywa ręce. Jak zwykle w starciu moralność-polityka przegrała moralność.

Wsparcie Kościoła dla projektu środowisk pro life było też co najmniej wstrzemięźliwe. Rozpatrując rzecz od strony pragmatyki politycznej PiS straciło na wizerunku, bo przegrało. Feminazistki oraz opozycja odtrąbiły zwycięstwo. PiS straciło twarz w środowiskach autentycznie katolickich, a feministki i tak nigdy tej partii nie poprą.

A tymczasem w Unii Europejskiej urządzono dyskusję o strasznym losie kobiet w Polsce, Komisja Wenecka cenzuruje nam ustawy i jeździ z kontrolami po naszym kraju, i – jak wyznał Krzysztof Czabański – nawet abonament telewizyjny musimy notyfikować w Unii. To wszystko nazywa się suwerenność i niepodległość.

Najwyższy czas na Polexit, inaczej z półkolonii staniemy się kolonią. A przyszli gubernatorzy czekają w PO, Nowoczesnej i KOD, widząc jak partia rządząca zjeżdża po równi pochyłej.

Z dedykacją PiS-owi –
Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 43-44 (23-30.10.2016)
http://www.mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s