Wreszcie! Mamy „sensacyjne” taśmy Macierewicza

Jest takie powiedzenie „z dużej chmury – mały deszcz”. Doskonale oddaje to istotę taśm Macierewicza. Smoleńskie nagranie, które miało być przełomowe, eksperci oceniają tak: „ani sensacyjne, ani nowe”.

Antoni Macierewicz zapowiadał ukazanie się wstrząsającego nagrania w ostatnim wydaniu „Gazety Polskiej”, której udzielił wyczerpującego wywiadu.

Taśmy miały ujawnić przebieg rozmowy Donalda Tuska z władzami Rosji, podczas której rzekomo „ustalono” odgórnie, jak przedstawione zostaną wydarzenia w Smoleńsku.

— Tusk nawet nie raczył poinformować nikogo o rozmowie z Władimirem Putinem i Siergiejem Szojgu, w której obaj ci przedstawiciele władz Federacji Rosyjskiej, ale również przedstawiciele specjalnej komisji, powołanej przez ówczesnego prezydenta Miedwiediewa, mając już wiedzę z czarnych skrzynek, przedstawili przebieg katastrofy. Bardzo szczegółowo opisywali, jak do niej doszło — mówił jeszcze kilka dni temu „Gazecie Polskiej” minister obrony.

Nagranie ukazało się za sprawą prawicowej „Gazety Warszawskiej”. Trwa godzinę i 10 minut. Relacji z tej rozmowy na szczycie… brak. Prócz kadrów ukazujących przygotowania do wizyty w Katyniu oraz późniejsze przybycie na miejsce prezesa PiS, na filmie widać tylko Donalda Tuska wchodzącego do namiotu wraz z Putinem i Szojgu na spotkanie na osobności. Mieli brać w nim udział także wicepremierzy Waldemar Pawlak i Krzysztof Kwiatkowski.

Macierewicz twierdzi: — Spotkanie miało miejsce ok. godz. 22.00. A przecież z relacji rosyjskich mediów w dniu 10 kwietnia wiemy, że już ok. godz. 18.00 został odczytany przynajmniej voicerecorder zawierający głosy załogi i korespondencję z wieżą kontroli lotów. Więc oni już mieli obraz rozwoju wydarzeń.

Zaprzecza temu ówczesny wicepremier Krzysztof Kwiatkowski: — Nie ma możliwości, by ktokolwiek wtedy znał odczyt voicerecordera. Pół godziny później polscy prokuratorzy dopiero wyruszyli do Moskwy z czarnymi skrzynkami. Z nagrania bezpośrednio nie wynika nic, co sugeruje minister.

Nawet sprzyjający mu do tej pory dziennikarze portalu wPolityce.pl stwierdzili, że nagranie „nie jest ani wstrząsające, ani nowe” i „najprawdopodobniej jest to materiał nakręcony przez Telewizję Polską”. W dodatku wycinek z tego właśnie materiału, trwający około 1,5 minuty, jest od 6 lat dostępny w serwisie YouTube. I gdzie ta sensacja?

Dawid Blum, polski publicysta, Warszawa
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

https://pl.sputniknews.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s