Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.

Do tego wpisu poczułam się zobowiązana słysząc ataki na rodziców którzy nie pozwalają szczepić dzieci.

Wśród zarzutów o niewiedzy i lekkomyślności powtarzał się motyw przewodni:nieodpowiedzialność.

Sledząc tok atakujących,rodzice mieli być nieodpowiedzialni,bo “nie wiedzą,nie znają się,nie są ekspertami” a ci,którzy szczepić każą-ekspertami są.

Abstrahując od niedorzeczności ostatniego twierdzenia (konia z rzędem temu lekarzowi,który potrafi dokładnie i zrozumiale opowiedzieć pacjentowi o  r e a l n y m  działaniu szczepionki (bo by mam nadzieję  nie robił takich propozycji) nie mówiąc o działaniach ubocznych oraz jej składzie czy losach specyfiku w organizmie.

Permanentne negowanie cudzego zdania należy dzisiaj do “kultury czasów”,ale szczególnie bezczelne wydaje się negowanie cudzego zdania o jego własnym samopoczuciu czy zdrowiu w celu odebrania mu możliwości decydowania o tymże a celuje w tym,niestety polityka i medycyna.

Skupmy się jednak na temacie-co oznacza ekspert?Słowo pochodzi od “próbować,wypróbowywać.”Jest to więc ktoś, kto próbował czegoś nie raz i wie (mniej więcej),jak to działa,na kim i czym skutkuje.

JAK lekarz może być ekspertem w dziedzinie zdrowia czyjegoś dziecka?!

TO RODZICE prowadzą wielostopniowe obserwacje maleństwa od początku,to oni obserwują biologiczną odpowiedź jego organizmu na wszelkie substancje,TO ONI są AUTENTYCZNYMI EKSPERTAMI,jeżeli chodzi o ICH dzieci.

Coraz intensywniej usiłuje się pozbawić rodziców władzy nad ich dzieckiem,odseparować je od najlepszych opiekunów,jakich może mieć.

Nie chodzi mi oczywiście o przypadki ekstremalne,kiedy rodzice nie nadają się do wychowywania nie mówiąc o poczęciu nowego człowieka.

Kiedy jednak mamy do czynienia z rodzicami,którzy wiedzą,co mówią i twierdzą,że ich dziecku szczepionka nie posłuży,to jakim prawem traktuje się ich jak kłamców,nieuków (bo moja racja jest najmojsza?),wreszcie chcących celowo dziecku zaszkodzić.Neguje się w ten sposób ich wiarygodność -zakłada nieuczciwość i doprowadza ich najkrótszą drogą do szukania innych wyjść -nie zawsze legalnych.Prawo jest im przyznawane tylko,kiedy o to walczą a i to nie zawsze.

Czy można mówić o prawdziwej odpowiedzialności,jeżeli najkompetentniejsi obserwatorzy-rodzice właśnie-nie są dopuszczeni do głosu lub lekceważeni?

To rodzice troszczą się o wszystko-o zdrowie,odzież,dom,harmonię rozwoju….

Gdzie jest wreszcie odpowiedzialność lekarzy za ich postępowanie?Gdyby naprawdę ją ponosili,niewielu by się na ten zawód zdecydowało,ale czy ktoś ze środowiska przyzna się do tego oficjalnie?

Tak,jest to profesja ciężka,niewdzięczna,skomplikowana na wielu poziomach.Ale ten,kto się na nią decyduje,powinien o tym wiedzieć i być za swą decyzję odpowiedzialnym.Jak obserwujemy życie-nie jest to najczęstszy przypadek.

Przede wszystkim-zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek pod pretekstem jego dobra NIGDY nie oznaczało szczerych intencji.Przejmowanie odpowiedzialności za czyjeś życie było ZAWSZE domeną totalitaryzmu.Napoleon nie pytał ludu,czy chą być szczepieni.Tak samo Hitler.Podobnie i my nie jesteśmy teraz pytani (w większości).Powtórzę-jeżeli chcecie,żeby było dobrze,zatroszczcie się najpierw o miejsca pracy,o rozwój ludzi,o właściwą edukację,o zdrowe pożywienie,o takie prawo,aby każdy mógł mieszkać w godnych warunkach …wtedy nie będą już wam potrzebne żadne szczepienia,spadnie ilość pacjentów w gabinetach,spadnie też….o rany,spadnie zapotrzebowanie na farmaceutyki i w ogóle służbę zdrowia!No nie,co to,to za dużo…lepiej więc powiedzmy,że przejmujemy tę odpowiedzialność ( w takim razie odpowiedzcie za tyle ludzkich nieszczęść,fuszerek,kalectw-szczególnie nie ujętych w statystykach) i sprawa załatwiona.

Na szczęście,nie dla wszystkich.

Zanjomi pokazali mi nagranie programu z panią rozpaczającą,że jej dziecko nie zostało zaszczepione i zachorowało na chorobę niekoniecznie związaną w ogóle z danym szczepieniem.Pani była bardzo przekonana (intensywnie popierana przez założone świeżo stowarzyszenie proszczepionkowe),że to brak szczepionki spowodował chorobę jej dziecka.

Nie zostało powiedziane,jak wyglądało życie tej pani PRZED porodem,czy i jakie leki antykoncepcyjne brała,jak się odżywiała,jakie leki stosowała,w jakich warunkach rodziła,kto i jak przyjmował poród……Nie zostało powiedziane nic oprócz tego,że dziecko zachorowało,bo nie dostało szczepionki.Z oczywistych powodów nie zostali zaproszeni rodzice dzieci,które właśnie po szczepionkach zachorowały.

Nie mam żalu do tej kobiety,z pewnością czuła się winna,że czegoś nie dopilnowała,że być może czegoś nie zauważyła, że nie zrobiła wszystkiego,co mogła….Kiedy dzieje się nieszczęście,szuka się winnych.Wydaje mi się,że ktoś to bardzo sprytnie wykorzystał.Uwolnił z poczucia winy jedną osobę przepisując je na inne.Pół biedy,gdyby na prawdziwych winowajców( choć być może matka miała tu rolę wiodącą)-ale nie-winę przesunięto na ludzi mówiących prawdę o szczepieniach.Jakie to wygodne….

Przyglądając się kolejnemu nowemu stowarzyszeniu walczącemu o “jedyną słuszną sprawę”,przyjrzyjmy się intensywnie i pamiętajmy,że wiele z tzw.instytucji dobroczynnych dobro czyni wyłącznie samym sobie,że często mamy do czynienia z przedłużoną ręką przemysłu.

Co przy tak szalonych finansach na to przeznaczonych-wcale nie jest dziwne.

Źródło: naturalhealthconsult.wordpress.com

Suzanne Humphries na temat szczepionek (11:25)

Komentarz,  Justyny Socha pod tekstem o szczepieniach, niech każdy rodzic się zastanowi:

Rodzice dzielą się na tych, którzy świadomie dbają o zdrowie dziecka i tych, którzy ślepo podążają za innymi i tym co mówi im reklama. Fakt jest jeden – każdy pacjent ma prawo zgody na zabieg medyczny i jest ona nieważna jeśli została wyrażona na podstawie nieprawdziwych informacji.
Dziecko jest chronione przez przeciwciała matki z łożyska oraz naturalnego pokarmu nawet do 18 miesiąca życia.
Szczepienia spotkały się z krytyką od samego początku ich stosowania, bo zawsze wiązały się z ryzykiem zarówno związanym z procedurą szczepienia (np. zarażenie kiła podczas iniekcji szczepionki przeciw ospie prawdziwej), jak i działaniem samej szczepionki, której skutki uboczne są opisane w ulotce, bardziej szczegółowo w charakterystyce produktu leczniczego oraz w przepisach prawnych dotyczących odszkodowań za powikłania poszczepienne.
Faktem jest, że pełną cenę jaką ponosimy za masowe szczepienia będzie można poznać dopiero gdy zostaną przeprowadzone rzetelne populacyjne badania szczepionych według pełnego programu szczepień i nieszczepionych wcale. Nigdy nie zrobiono takich badań, a bezpieczeństwo szczepionek bada się w oparciu o obserwację grupy kontrolnej, która otrzymuje inną szczepionkę zawierającą potencjalnie szkodliwe składniki zamiast neutralnego placebo.
Mimo, że media i świat medyczny ogłosiły, że nie ma związku między szczepionkami i autyzmem, na świecie sądy przyznają kolejne wielomilionowe odszkodowania dla dzieci z encefalopatią i autyzmem po szczepionce MMR

Kolejne badania potwierdzają, że głównym czynnikiem odpowiedzialnym za narastający problem autyzmu są czynniki środowiskowe, nie można zaprzeczyć, że należą do nich również szczepionki, których liczba w kalendarzu szczepień wzrasta w dużym tempie.
Kolejnym faktem jest, że umieralność na choroby przeciw którym prowadzone są szczepienia spadła wielokrotnie zanim je wprowadzono na masową skalę, tylko trzeba ją prześledzić w dłuższym okresie czasu, a nie tylko na kilka lat.
Faktem jest ograniczenie zachorowalności, ale jeśli w przyszłości okaże się, że choroby wieku dziecięcego zostały wymienione na o wiele bardziej niebezpieczne, chroniczne schorzenia, bilans korzyści i strat będzie jednoznacznie po stronie strat.
Zachorowania na krztusiec w Europie to skutek braku odporności u dorosłych i młodzieży, a nie wina nieszczepionych dzieci. Ten fakt również można sprawdzić w rządowych analizach epidemiologicznych.
Gdy zaczęto publicznie omawiać bezpieczeństwo szczepionki MMR, nie zapewniono rodzicom możliwości dostępu do innych szczepionek np. monowalentnej przeciw odrze. Kto jest naprawdę odpowiedzialny za obecną sytuację?
Szczepienie dziecka nie gwarantuje, że nie zachoruje ono na chorobę przeciw której było szczepione i nie daje dożywotniej odporności. Niewielu rodziców zdaje sobie z tego sprawę. Nie zdają sobie również sprawy z tego, że sami są… zagrożeniem dla szczepionych według teorii fanatycznych zwolenników szczepienia cudzych dzieci. Czy dojdzie do tego, że zostaną zwolnieni z pracy jeśli odmówią przyjęcia szczepionki?
Czy autorka artykułu jest przekonana, że szczepionka przeciw gruźlicy chroni jej dziecko? Jeśli tak, na jak długo i czy przed każdą formą gruźlicy? Co wie o możliwych powikłaniach? Czy zna grupy ryzyka i możliwości leczenia oraz inne formy profilaktyki? Te pytania powinien sobie zadać każdy świadomy rodzic.
Justyna Socha

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s