Przemysł spożywczy i uzależniające jedzenie II

Cukier, sól, tłuszcz (Michael Moss)

Jeśli myślisz, że odżywiasz się zdrowo, bo jesz płatki śniadaniowe, jogurty i produkty light — jesteś w błędzie! Gdy stan błogości po jedzeniu traktujesz jako efekt zbilansowanej diety — mylisz się! Jeżeli błogosławisz w duchu producentów, którzy ułatwiają ci życie, podsuwając półprodukty i gotowe „domowe” dania — brniesz w ślepą uliczkę! Armia naukowców pracuje nie po to, abyś był zdrowy, ale by zmusić cię do kupowania określonych produktów! A pamiętaj — jesteś tym, co jesz!
Ta książka zmieni twoje myślenie, zbudzi uśpioną czujność i sprawi, że staniesz się zdrowym i świadomym konsumentem!

Sól działa jak narkotyk. Fragmenty bestselleru „Cukier, sól tłuszcz. Jak uzależniają nas koncerny spożywcze”

https://i1.wp.com/i.imgur.com/izcfiv4.jpg

Przemysł spożywczy i uzależniające jedzenie

Jesz tak długo, aż osiągniesz dno. Na uzależnionych zarabia się najłatwiej.

Paul Breslin, biolog i specjalista od psychologii eksperymentalnej Monell Chemical Senses Center w Filadelfii, jest przykładem naukowca, który nie tylko wnikliwie analizuje produkty spożywcze, lecz także kocha jeść. „Kocham słone potrawy. Nie wiem, czy chodzi wyłącznie o psychologiczną nagrodę za zjedzenie czegoś naprawdę smacznego, czy raczej ma to związek z fizjologią i wpływem soli na organizm. Moje prywatne odczucie jest takie, że gdy jem tego rodzaju rzeczy, fizycznie czuję się lepiej. Nie chodzi mi o takie » lepiej «” jak po ćwiczeniach fizycznych, gdy odnoszę wrażenie, że mam mnóstwo wigoru. Po prostu jest mi dobrze, tak jak komuś po zjedzeniu małej porcji ulubionych lodów”.

Breslin łączy zamiłowanie do słonych potraw ze znacznie bardziej grząskim tematem: nałogiem narkotykowym.

Dzieci nie lubią soli

Koncepcja przyrównania właściwości niektórych rodzajów żywności do narkotyków jest w naukowych kręgach poruszana od przynajmniej dwudziestu lat. Badacze z Uniwersytetu Iowa w swojej publikacji z 2008 r. napisali, że sól jest podobna do „seksu, ćwiczeń fizycznych, tłuszczu, węglowodanów i czekolady – ma podobnie uzależniające właściwości”.
Z oczywistych względów słowo „uzależnienie” dotyczy jednego z najbardziej drażliwych dla producentów żywności tematów. Wolą twierdzić, że produkt jest chętnie spożywany, stanowi bardzo lubianą przekąskę itd. Wszystko – byle tylko nie wprowadzać konotacji z nałogiem.

Producenci wysoko przetworzonej żywności stworzyli zapotrzebowanie na sól tam, gdzie dotychczas go nie było.

Dzieci od urodzenia kochają cukier. Aby się o tym przekonać, wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment: kropla słodkiej wody wywołuje uśmiech u noworodków. Ale dzieci nie lubią soli. Nie lubią jej w ogóle aż do wieku mniej więcej sześciu miesięcy, a nawet wtedy trzeba je do niej namawiać.

Naukowcy z Monell, starający się dociec genezy naszego upodobania do soli, postawili tezę, że amerykańskie dzieci są do niej przyzwyczajane od najmłodszych lat. Przeanalizowali rozwój sześćdziesięciorga jeden dzieci, począwszy od wieku niemowlęcego. Zebrano od ich rodziców odpowiednie informacje, aby ocenić, ile soli dzieci zjadają w posiłkach. Niejako automatycznie podzieliło to maluchy na dwa obozy: do pierwszej grupy trafiły te, które jadły to samo, co rodzice – w tym słone płatki, krakersy i zwykły chleb – podczas gdy do drugiej zaliczono dzieci jedzące dania dla niemowląt, solone tylko trochę lub wcale, takie jak owoce i warzywa.

Wyniki opublikowane w 2012 r. w czasopiśmie „American Journal of Clinical Nutrition” wywołały małą burzę w administracji publicznej oraz wśród przedstawicieli branży spożywczej. Aby zweryfikować upodobania dzieci do soli, badacze z Monell pod kierownictwem Leslie Stein, począwszy od ukończenia przez maluchy drugiego miesiąca życia, podawali im roztwory o zróżnicowanym stężeniu tej substancji. W tym wieku dzieci albo krzywiły się na słony roztwór, albo zachowywały obojętnie. W szóstym miesiącu życia, kiedy test powtórzono, wśród maluchów wykształciły się dwie grupy. Te, które karmiono owocami i warzywami, nadal wolały zwykłą wodę od słonych roztworów. Ale te, które dostawały słone potrawy, wyraźnie polubiły sól.

Tajne narady producentów

Z upływem czasu rozdźwięk między grupami – „słoną” i „niesłoną” – jeszcze bardziej się pogłębił. „Matki informowały, że w wieku przedszkolnym dzieci, którym od szóstego miesiąca życia podawano zwykłe dania bogate w skrobię, wykazywały tendencję do zlizywania soli z powierzchni produktów” – napisano w wynikach badań. „Te same dzieci częściej próbowały czystej soli”.

Oczywiście milusińscy nie musieli się uciekać do opróżniania solniczki. W wieku przedszkolnym „słone” dzieci miały dostęp do wielu produktów spożywczych zawierających mnóstwo soli – chipsów, bekonu, zup, szynek, parówek, frytek, pizzy czy krakersów.

W 2005 r. – gdy amerykańska administracja nastraszyła branżę spożywczą namawianiem ludzi do ograniczenia spożycia soli poniżej 1 łyżeczki dziennie – część największych producentów żywności powołała do życia grupę o nazwie Salt Consortium. Grupa działała niejawnie. Cel stanowiło precyzyjne określenie przyczyn atrakcyjności soli, dzięki czemu można byłoby zmniejszyć jej ilość w recepturach. Podobnie jak w przypadku cukru i tłuszczu branża także narzuciła sobie konkretną granicę: redukcja – tak, ale nie do takiego stopnia, by miała jakikolwiek wpływ na wyniki sprzedaży. Zmodyfikowane produkty, zawierające mniejszą ilość soli, powinny być równie apetyczne jak te solone w zwykły sposób.

Im jednak wnikliwiej przemysł spożywczy przyglądał się soli, tym bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że konsumenci stanowili tylko jeden element układanki. Także sami producenci byli wręcz niewiarygodnie uzależnieni od soli. Każdego roku wytwórcy żywności zużywali jej astronomiczną ilość: 2,3 miliona ton.

Działo się tak głównie dlatego, że słony smak zachęca ludzi do jedzenia na przykład popcornu, aż pokaże się dno torebki – ale to dopiero wstęp do poznania niezwykłej potęgi białych kryształków. W świecie gotowych dań sól rozwiązuje mnóstwo problemów. Eliminuje efekty uboczne procesów produkcyjnych. Np. płatki zbożowe bez soli mają metaliczny posmak. Krakersy są gorzkie, łatwiej chłoną wodę i kleją się do podniebienia. Szynka bez tej substancji jest sprężysta jak guma.

Niektóre właściwości soli nie mają nic wspólnego z żywnością jako taką. W zautomatyzowanych piekarniach sól pozwala uniknąć zatykania ciastem gigantycznej, szybkoobrotowej maszynerii, a także przestojów na linii produkcyjnej: spowalnia ona proces wzrostu ciasta, dzięki czemu piece nadążają z jego wypiekaniem.

Maskowanie złego smaku

W 2010 r. – kiedy rządowi eksperci obniżyli zalecaną maksymalną ilość sodu dla najbardziej narażonych na jego negatywne skutki Amerykanów do 1500 miligramów dziennie – producenci żywności rozpętali zmasowaną kampanię przeciwko wprowadzeniu tej zmiany. Kellogg wystosował do departamentu rolnictwa, nadzorującego prace ekspertów, dwudziestostronicowy list z wyszczególnieniem wszystkich powodów zastosowania soli oraz sodu w produkcji – w ilościach sprawiających, że osiągnięcie poziomu 1500 miligramów w dziennej diecie jest mało realne. Firma podkreśliła, że sam w sobie produkt nawet nie musi być słony, żeby sól okazała się niezbędna do osiągnięcia rynkowego sukcesu. „Ważniejsza jest zdolność soli do eksponowania dobrych smaków i/lub maskowania tych niepożądanych (np. goryczy) w potrawach, które zasadniczo nie są słone”.

W tym samym liście Kellogg opisuje sól słowami kojarzącymi się z narkotykami. Pojawiają się w nim takie zwroty jak „psychobiologia wrodzonego łaknienia soli” oraz „niepohamowana natura apetytu na sól”, zrzucające ciężar odpowiedzialności na konsumentów.

Na szczęście w kwestii soli nie wszystko jeszcze jest stracone – przynajmniej jeśli chodzi o konsumentów. Ze słonego nałogu można się dość łatwo wyleczyć. Wystarczy przez jakiś czas przestać jeść wysoko przetworzoną żywność.

Źródło: wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s