Hazard czyli derywaty

Wróżbiarstwo i hazard

Hazard jest tak stary jak historia człowieka. A nawet dużo starszy, bo historia człowieka to ledwie pięć tysięcy lat od wynalezienia pisma. Według części historyków ponoć już człowiek, czy raczej praczłowiek, paleolitu rzucał kośćmi.

Antropolodzy twierdzą, że tylko bardzo nieliczne kultury nie zetknęły się z hazardem t.j. rdzenne ludy Australii, wysp Pacyfiku, rozproszone ludy pasa subarktycznego Ameryki Północnej, mieszkańcy odległych zakątków Indii i Ameryki Południowej oraz wschodniej części subsaharyjskiej Afryki.

W starożytności wiązano początkowo hazard z wróżbiarstwem. Różnica między wróżbiarstwem a hazardem do dziś pozostaje bardzo wątła – jeśli wynikowy układ przypisujemy woli boskiej wówczas mamy do czynienia z wróżbą, natomiast jeśli liczymy przy tym na własną wygraną to jest to już hazard.

Grecy i Etruskowie stosowali dla celów wróżbiarskich tak dziwaczne sposoby jak hieromancja czyli wróżenie z wnętrzności zabijanych na ofiarę zwierząt, kopromancja i uromancja czyli wróżenie z odchodów i moczu oraz na przykład fyllorhodomancja czyli wróżenie z płatków róż.

Wśród plemion afrykańskich popularna było i pozostaje do dzisiaj wróżenie w formie gry w parzyste-nieparzyste. Polega to na tym, że kapłan lub szaman trzyma w pojemniku drobne kamyki lub inne przedmioty, które następnie wysypuje. Jeśli jest ich parzysta ilość to na zadane pytanie odpowiada „tak”, jeśli nieparzysta – „nie”. Albo odwrotnie.

Wróżono ze wszystkiego m.in. roślin, patyków, kamieni i kości. To ostatnie czyli kleromancja z czasem przerodziło się w rozrywkę czyli grę w kości. Do gry używano najczęściej kości nadpiętowych udomowionych zwierząt (głównie owiec i kóz) zwanych astragalami. Astragale mają cztery niesymetryczne boki: wypukły, wklęsły, szeroki oraz wąski. Każde ułożenie astragala po wykonaniu nim rzutu oznaczało coś innego.

Z czasem astragale zastąpione zostały kośćmi. Najstarsze znalezione kości pochodzą z okresu około 3000 lat p.n.e. z terenów dzisiejszego Iraku. Hazard w bliskim dzisiejszemu znaczeniu znany był już na półwyspie Indyjskim (ok. 4500 r. p.n.e.), w starożytnym Egipcie (ok. 3500 r. p.n.e.) jako wymysł boga Tota, w Chinach począwszy od epoki Shang (ok. 1700 r. p.n.e.) i Mezopotamii (ok. 400 r. p.n.e.) o czym wspomina Plutarch.

Hazard kwitł w najlepsze także w Ameryce Prekolumbijskiej. Hiszpańscy konkwistadorzy, francuscy jezuici i angielscy koloniści pozostawili liczne opisy uprawianych przez tubylców gier hazardowych. Antropolog Stewart Culin (1858-1929) na początku XX wieku skatalogował ponad sto gier hazardowych amerykańskich Indian.

U Indian w jednakowym stopniu grali mężczyźni co kobiety, popularne było nawet powiedzenie: „Mężczyzna, którego żona oddaje się hazardowi chodzi głodny”. W kulturach Mezoamerykańskich religia była amokiem zabijania, toteż grom w piłkę z kauczuku na boisku o wymiarach ok. 36x9m towarzyszyło nierzadko zabicie zawodników drużyny pokonanej (u Majów rocznie zabijano w celach religijnych kilkanaście tysięcy ludzi).


Karty do gry po raz pierwszy pojawiły się wśród Koreańczyków w XIV wieku, tak przynajmniej utrzymuje wspomniany już Culin. Tarot z kolei został najprawdopodobniej wymyślony na początku XV wieku, w jednym z miast północnych Włoch. W XVIII wieku zwolennicy okultyzmu nadali tarotowi znaczenie metafizyczne – służył do przepowiadania przyszłości. Talię taką jaką znamy do dziś wymyślili około 1480 roku Francuzi. Były w nich już i kolory: piques, trefles, coeurs i carreaux, pierwsze dwa czarne, a dwa ostatnie czerwone, i oznaczenia na rogu, i symetryczne figury.

Już w epoce odrodzenia opracowano pierwsze naukowe narzędzia dla okiełznania hazardu. Duże zasługi na tym polu miał Girolamo Cardano (1501-1576), znany chyba bardziej z tego, że dokładnie i z dużym wyprzedzeniem przewidział datę swojej śmierci. Kiedy oznaczonego dnia śmierć nie nadchodziła, wówczas o zachodzie słońca się powiesił. Potwierdził tym samym tezę o nieomylności własnych przewidywań.

Jego wkład do hazardu polegał na położeniu podwalin rachunku prawdopodobieństwa w grach losowych. Kolejną cegiełkę dołożył Galileusz (1564-1642), a po nim Blaise Pascal (1623-1662) i Pierre de Fermat (1601-1665). Ale praktyczne korzyści były dopiero udziałem Woltera (1694-1778). W zorganizowanej w 1729 roku przez ministra finansów Ludwika XV (1710-1774) loterii zgarnął co najmniej 10% wygranych, co wystarczało mu na bardzo dostatnie życie aż do śmierci.

A kiedy już jako tako opanowano podstawy rachunku prawdopodobieństwa, w 1638 roku otwarto w Wenecji pierwsze legalne kasyno – ridotto. Do ridotto wejść mógł każdy, kto tylko miał stosowny ubiór (trójkątny kapelusz, pelerynę, a mężczyźni także maskę), ale z powodu wysokich stawek grali tylko najbogatsi. Z powodu postępującego ubożenia okolicznych arystokratów w 1774 roku rada miasta zamknęła ridotto. Zamknięcie jednego było początkiem nowego, na miejsce legalnego ridotto powstało tysiąc nielegalnych ridotti i cassini.

Ale siedliskiem największego hazardu była Francja. W okresie rządów Ludwika XIV (1638-1715) króla słońce, pałac królewski zyskał sławę jaskini hazardu (ce tripot), a hazard stał się obowiązującą modą i obsesją Francuzów. Nie przerwała jej nawet rewolucja 1789 roku, tyle że karciane postacie królów i dam zastąpiły abstrakcyjna wolność, równość i braterstwo. Pojawiła się nowa gra – ruletka. A wkrótce potem w 1806 roku Napoleon otworzył domy gry. Sam zresztą też był pasjonatem hazardu, szczególnie black-jacka (czyli gry w dwadzieścia jeden). Można powiedzieć, że uspołecznienie hazardu było wspólnym dokonaniem Francuzów i Włochów.

Spekulacje giełdowe
.
Pieniądze można w mniej zawrotnym tempie zdobyć powierzając je na określony czas innym. Temu służy wnoszenie wkładów własnych w nowo powstałe przedsiębiorstwa i inwestowanie na giełdzie. W przedsiębiorstwa (przedsięwzięcia) inwestowano od tak dawna jak długo trwa handel, czyli zawsze. W szczególności, po odkryciu Ameryki przez Kolumba otworzyły się przed Europejczykami niemal nieograniczone możliwości.

Z odkrytych ziem armady przywoziły ogromne ilości srebra czyniąc Hiszpanię największą potęgą Europy. Wkrótce niemal we wszystkich państwach powstały kompanie handlowe dla podboju odkrywanych ziem m.in. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska założona – 1602 r., Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska – 1600 r., Duńska Kompania Wschodnioindyjska – 1616 r., Holenderska Kompania Zachodnioindyjska – 1621 r., Duńska Kompania Zachodnioindyjska – 1625 r., Francuska Kompania Wschodnioindyjska – 1664 r., Szwedzka Kompania Wschodnioindyjska –1731 r., Kompania Moskiewska – 1555 r., Kompania Wschodnia – 1579 r., Kompania Lewantyńska – 1588 r., Kompania Wirginijska – 1606 r.,a nawet Kompania Handlowa Polska – 1783 r.


Niektóre z tych przedsięwzięć przeszły do historii w sposób szczególny. W roku 1720 Kompania Mórz Południowych w Anglii i Kompania Missisipi we Francji spowodowały powstanie ogromnych baniek spekulacyjnych na giełdzie. Akcje pierwszej z nich szybko wzrosły za 100 funtów na 1.000 funtów, a drugiej z 500 na 15.000 liwrów. Oba kraje opanowała histeria inwestycyjna. Przebudzenie było jednak bolesne, ludzie potracili majątki jak dzieje się to w jaskiniach hazardu. Nawet Isaac Newton, który stracił 20.000 funtów skarżył się, że: „Może przewidzieć ruch gwiazd, ale nie szaleństwo ludzi.”

Wcześniej w latach 1636-1637 miała miejsce w Zjednoczonych Prowincjach Niderlandzkich (Holandii) tak zwana gorączka tulipanowa. Moda na cebulki tulipanów spowodowała ogromny wzrost ich cen. Średni roczny dochód wykwalifikowanego robotnika w Niderlandach wynosił około 150 guldenów holenderskich, a dobry rzemieślnik mógł zarobić nawet 300 guldenów holenderskich.

W roku 1635 miała miejsce transakcja kupna – sprzedaży 40 cebulek tulipanów za 100.000 guldenów. Pojedyncza cebulka odmiany Viceroy zostały sprzedana w barterze za 2.500 guldenów na co składało się (w nawiasach ceny w guldenach): ok. 2 tony pszenicy (448), ok. 4 tony żyta (558), 4 tłuste woły (480), 8 tłustych świń (240), 12 tłustych owiec (120), 600 litrów wina (70), 4 tysiąclitrowe kadzie piwa (32), 2 tony masła (192), ok. 0,5 tony sera (120), kompletne łóżko (100), garnitur (80), srebrny kubek do picia (60). Jednak najdroższy egzemplarz Semper Augustus kosztował aż 6.000 guldenów. Kiedy ceny gwałtownie spadły tysiące ludzi stały się z dnia na dzień bankrutami.

W roku 1830 otwarto pierwszą linię kolejową między Manchesterem a Liverpoolem. Przedsięwzięcie okazało się na tyle opłacalne, że w latach 1845-1846 zapanowała powszechna euforia inwestowania w linie kolejowe. Powstały wówczas przedsięwzięcia na ogólną długość 15.300km linii kolejowych. (Dla porównania obecnie nowoczesna sieć kolejowa Wielkiej Brytanii liczy 18.000km). W spółkach wypłacano dywidendy dla akcjonariusz jeszcze zanim ruszyły budowy. W efekcie wiele z tych przedsięwzięć nigdy nie doszło do skutku, a rentowność zrealizowanych była znacznie mniejsza od przewidywanej.

W 1920 roku wzrosło gwałtownie zainteresowanie gruntami inwestycyjnymi na Florydzie. Powstały duże projekty deweloperskie jak miasto Alladin na 10.000 mieszkańców czy sztuczna wyspa Isola di Lolando w Zatoce Biscayne. Ceny nieruchomości poszybowały w górę. Ale w następnych latach najpierw w październiku 1925 roku kolej nałożyła embargo na dostawy towarów (za wyjątkiem żywności, paliwa i artykułów szybko psujących), potem w styczniu 1926 roku u zamknięcia zatoki zatonął statek Prinz Valdemar blokując do niej dostęp, a w końcu we wrześniu 1926 roku dzieła zniszczenia dopełnił huragan pustosząc Florydę. Ostatecznie przedsięwzięcia zakończyły się krachem deweloperów i ruiną tysięcy małych inwestorów.

Kliknij, aby powiększyć

W 1989 roku na japońskiej giełdzie pojawiły się amerykańskie banki Morgan Stanley i Salomon Brothers z ogromnymi ilościami gotówki. Oferowali derywaty stawiając ogromne pieniądze na wielkie spadki na japońskiej giełdzie. Japończycy pewni siły swojej gospodarki weszli w zakup tych opcji masowo. 29.12.1989 r. index Nikkei osiągnął historyczne maximum 38.915 punktów.

Od 12.01.1990 r. Amerykanie rozpoczęli masową sprzedaż tych opcji na świecie. Powstało ogromne oczekiwanie na realizację zysków przez kupujących i w ciągu miesiąca indeksy giełdowe w Tokio frontalnie runęły w dół. Index giełdy spadł o 70%, ceny nieruchomości leciały przez 14 lat w dół. Straty finansowe tamtego krachu porównywane są ze skutkami II wojny światowej w Japonii, ponoć nawet II wojna światowa mniej kosztowała.

W 1998 roku japońskie banki zniknęły z rankingów największych banków, a osiem z dziesięciu największych pod względem kapitalizacji rynkowej już należało do kapitału amerykańskiego.


Banki, głównie Citi Group i JP Morgan udzielały masowo kredytów hipotecznych. Potem sprzedały te kredyty do banków inwestycyjnych takich jak Goldman Sachs, Morgan Stanley, Lehmann Brothers, Merill Lynch, Bear Stearns. Z kolei banki inwestycyjne pogrupowały te kredyty w pakiety liczące po tysiące sztuk pojedynczych kredytów, nadały im nazwę Obligacji Zabezpieczonych Długiem (Collateralized Debt Obligation) i poddały ocenie Agencji Ratingowych (Moody’s, Fitch, Standard&Poor’s).

Agencje Ratingowe były wynagradzane od wartości not, które wystawiły pakietom, więc otrzymywały one oceny AAA czyli najwyższej wiarygodności. Te pakiety CDO były następnie kierowane na rynki międzynarodowych inwestorów. W ten sposób inwestorzy mieli zarobić na spłatach kredytów przez kredytobiorców (kredytobiorcy spłacali kredyt inwestorom, a nie bankom, które ich udzieliły).

Szanse zarobku wypatrzyły dla siebie towarzystwa ubezpieczeniowe i podmioty finansowe takie jak AIG (American International Group), MBIA (Municipal Bond Insurance Association), MBAC (Mortgage Bankers Association of the Carolinas). Wypuściły na rynek papiery wartościowe (Credit Default Swap), których nabywcy otrzymywaliby rekompensatę w przypadku wystąpienia dekoniunktury rynkowej. Dla zwielokrotnienia zysku ilości wypuszczonych CDS szły w miliony.

W efekcie, kiedy faktycznie kredyty przestały być spłacane przez kredytobiorców i inwestorzy chcieli sięgnąć po gwarancje jakimi miały być dla nich CDS wówczas ich emitenci ogłosili niewypłacalność. Na całym kryzysie wygrały banki oferujące kredyty hipoteczne, wygrały banki inwestycyjne i nabywcy CDS-ów, którzy wcześniej nie nabyli CDO. Szacowano liczbę tych, którzy utracili nieruchomości na 15 milionów.

Derywaty

Jeśli mam dom i chcę się ubezpieczyć od możliwości jego utraty, na przykład w wyniku pożaru, wówczas ubezpieczam go zawierając stosowną umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym. W przypadku pożaru i spłonięcia mojego domu zgłaszam się do ubezpieczyciela i otrzymuję sumę gwarancyjną jaka wynika z zawartej umowy (polisy).

Powyższe jest typowym instrumentem ubezpieczeniowym stosowanym przez setki milionów właścicieli nieruchomości, i także ruchomości, poprzez zawieranie umów z towarzystwami ubezpieczeniowymi, w obawie przed nagłą i niespodziewaną utratą dobytku. W efekcie, nawet jeśli w wyniku pożaru utracę dom to otrzymam finansową rekompensatę, która pozwoli mi na zbudowanie nowych marzeń o własnym domu.

Towarzystwa ubezpieczeniowe wymyśliły możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy na tej prostej operacji . Jeśli na jednej polisie na dom Kowalskiego można zarobić tysiąc dolarów to czemu nie wypuścić miliona takich polis (na okaziciela) na zdarzenie jakim jest spłonięcie domu Kowalskiego? Wówczas hipotetyczny zarobek zamiast tysiąca dolarów wyniósłby dla ubezpieczyciela miliard dolarów!

Oczywistym jest, że masowa emisja polis na okaziciela płatnych w wypadku pożaru domu Kowalskiego spowoduje jego spalenie nawet gdyby był zbudowany wyłącznie z kamieni i nie posiadał żadnych elementów palnych. Oczekiwanie realizacji zysku z nabytych na okaziciela polis ze stuprocentową pewnością spowodowałoby pożar domu Kowalskiego. Taki sam mechanizm wystąpił w 1990 roku na giełdzie japońskiej. Do dziś Japonia nie podniosła się z kolan.

Zatem, pozostawało znalezienie takiego zdarzenia (lub zdarzeń), które będą wystarczająco atrakcyjne dla emitenta i nabywcy. Stworzone w ten sposób różne rodzaje transakcji noszą wspólne miano derywatów.

Derywaty stanowią bardzo atrakcyjny instrument dla realizacji wprost niewyobrażalnych wygranych … i oczywiście w podobnym stopniu są naznaczone niebezpieczeństwem równie niewyobrażalnych przegranych. Grają wszyscy, których nęci hazard. Bez przesady można zaryzykować twierdzenie, że gra w derywaty jest największym kasynem na świecie. I podobnie jak w hazardzie nikt nie obnosi się z dużymi wygranymi ani stratami. Wartość rynku derywatów szacowana była w 2010 roku na 12 bilionów (12.000.000.000.000) dolarów w gotówce i 1,2 biliarda (1,200.000.000.000.000) dolarów w wartości referencyjnej.

Do największych przegranych na tym rynku według ogólnie dostępnej wiedzy zalicza się:
● Morgan Stanley – 9 mld $ – 2008 r.
● Société Générale – 4,9 mld $ – 2008 r.
● Amaranth Advisors – 6,5 mld $ – 2006 r.
● Long Term Capital Management – 4,6 mld $ – 1998 r.
● JPMorgan Chase – 5,8 mld $ – 2012 r.
● Sumitomo Corporation – 285 mld JPY (2,62 mld $) – 1996 r.
● Aracruz – 4,62 mld BRL (2,52 mld $) – 2008 r.
● Orange County – 1,7 mld $ – 1994 r.
● Metallgesellschaft – 2,63 mld DEM (1,59 mld $) – 1993 r.
● Showa Shell Sekiyu – 166 mld JPY (1,49 mld $) – 1993 r.
● Kashima Oil – 1536 mld JPY (1,5 bn $) – 1994 r.
● UBS – 2 bn $ – 2011 mld
● CITIC Pacific – 14,7 mld HKD (1,89 mld $) – 2008 r.
● Barings Bank – 827 mln GBP (1,31 mld $) – 1995 r.
● Deutsche Bank – 1,8 mld $ – 2008 r.
● BAWAG – 1,4 mld EUR (1,29 mld $) – 2000 r.
● Daiwa Bank – 1,1 mld $ – 1995 r.
● Soros Fund – 0,8 mld $ – 1987 r.

Derywaty, inaczej instrumenty pochodne, są finansowym eksperymentem typu „wyobraźmy sobie, że” … Występuje ich bardzo wiele rodzajów jako, że eksperymenty myślowe niewiele mają wspólnego z rzeczywistością gospodarczą. Statystycznie ponad 95% transakcji nigdy nie dochodzi do skutku. Strony zawierają umowę po czym realizują ją przed spodziewanym czasem na jaki została zawarta. Cztery podstawowe rodzaje derywatów to: kontrakty futures, kontrakty swap, opcje i instrumenty hybrydowe. Ilościowo zdecydowanie najwięcej zawiera się swapów.

Jeśli dziś możemy pójść do kasyna spokojni o to, że jeśli wygramy to nagroda zostanie nam wypłacona, jeśli możemy wziąć udział w loterii spokojni o to, że w przypadku szczęśliwego losowania otrzymamy wygraną to stało się tak dlatego, że wymyślono w międzyczasie rachunek prawdopodobieństwa i opracowano podstawy gier losowych. Od kiedy nauka wkroczyła do hazardu można bardzo precyzyjnie przewidywać zyski właścicieli kasyn i organizatorów loterii.

Opracowano także wiele wskaźników z zakresu analizy ekonomicznej pomagających inwestorom w podjęciu decyzji o zakupie akcji przedsiębiorstw na giełdzie. Wprawdzie w przypadku gry giełdowej nadal nieocenioną wartość ma informacja, ale przynajmniej wstępnej selekcji można dokonać za pomocą instrumentów matematycznych.

Wydawało się, że opracowanie podobnych instrumentów, przynajmniej dla wybranej części derywatów jaką są opcje, jest tylko kwestią czasu. Biorąc pod uwagę, że na rynku derywatów zaangażowane są wielokrotnie większe pieniądze niż w hazardzie i na giełdach można było przypuszczać, że naukowcy którzy opracują modele zmiennej wartości opcji w krótkim czasie staną się co najmniej multimiliarderami.

I długo wszystko wskazywało, że tak właśnie historia się potoczy. W roku 1973 Fischer Sheffey Black (1938-1995) i Myron S. Scholes (ur. 1941) opracowali wzór dla wyliczania spodziewanych cen opcji, do dziś nazywany zresztą wzorem Blacka-Scholesa. Akademia noblowska doceniła wkład obu ekonomistów w rozwój nauki i w roku 1997 przyznała nagrody „za nową metodę do określania wartości instrumentów pochodnych”. W 1995 roku zmarł na raka Black. Nagroda w tej sytuacji przypadła Scholesowi i Robertowi Carhartowi Mertonowi (ur. 1944).

W międzyczasie w 1994 r. powstała firma do handlu opcjami pod nazwą LTCM (Long-Term Capital Management). Założyli ją wspomniani nobliści ● Myron S. Scholes oraz ● Robert Carhart Merton, a także ● John William Meriwether (ur. 1947), były wiceprezes i kierownik rynku obligacji Salomon Brothers jako prezes LTCM. Do grupy założycieli należeli także m.in.: ● David Wiley Mullins, Jr. (ur. 1946), wiceprezes Rezerwy Federalnej, profesor Harvard University, ● Eric Rosenfeld, profesor Harvard University i trader Salomon Brothers, ● Dick Leahy, dyrektor Salomon Brothers oraz traderzy Salomon Brothers: ● Victor Haghani, ● Larry Hilibrand, ● William Krasker, ● Gregory Dale Hawkins, ● James McEntee.

Można śmiało powiedzieć, że LTCM była połączeniem najdoskonalszego w historii matematyczno – ekonomicznego geniuszu z najlepszą praktyką na światowym poziomie. Początkowe zaufanie do Spółki było ogromne. Do 24 lutego 1994 r., tj pierwszego dnia działalności zgromadziła ona 1,01 mld dolarów kapitału. Przez pierwsze dwa lata działalności zyski LTCM wynosiły odpowiednio 43% i 41%. We wrześniu 1997 r. kapitał LTCM wynosił już 6,7 mld dolarów.

Ale dalej nie było już tak różowo … W maju 1998 r. fundusz zniżkował o 6,42%, w czerwcu – o 10,14% … 21 sierpnia 1998 r. w ciągu jednego tylko dnia stracił 550 mln dolarów, a przez cały sierpień – 1,8 mld dolarów. W pierwszych trzech tygodniach września kapitał LTCM spadł z 2,3 mld dolarów do zaledwie 400 mln dolarów. Przez niecałe cztery miesiące LTCM stracił 4,6 mld dolarów (m.in. 1,6 mld w swapach, 1,3 mld w akcjach, 430 mln w Rosji i na rynkach wschodzących).

Wówczas nowojorski Bank Rezerwy Federalnej zaangażował się w pomoc dla LTCM, czternaście banków z Wall Street wsparło LTCM sumą 3,625 mld dolarów. Na niewiele to się zdało. Ostatecznie LTCM został zamknięty na początku roku 2000. I w ten sposób rynek zweryfikował połączenie najdoskonalszego w historii matematyczno-ekonomicznego geniuszu z najlepszą praktyką na światowym poziomie.

Kontrakty futures odnoszą się do transakcji w przyszłości. Powiedzmy, że chcę otrzymać 100.000 ton metrycznych ropy naftowej (NYMEX) FOB Rotterdam w dniu 6. maja 2015 roku. (FOB czyli Free On Board tzn. opłacone od strony portu w Rotterdamie, w tym koszty frachtu morskiego). Gotów jestem zapłacić 750 $ za tonę metryczną, czyli w sumie 75 mln $. Jeśli znajdę chętnego, który zechce mi na tych warunkach dostarczyć ropę to transakcja będzie zawarta.

Może się jednak zdarzyć, że cena baryłki ropy zacznie zwyżkować z obecnych 100$/br (luty 2013). W marcu osiągnie pułap 105$, w maju 110$ … w listopadzie 125$ … Sprzedający dostrzega możliwość poniesienia przez siebie znacznych strat, jeśli będzie chciał dotrzymać warunków umowy. Wówczas może w każdym momencie zrezygnować przez zawarcie transakcji przeciwnej. Strata sprzedającego jest proporcjonalna do kursu dnia, ale może go to uchronić przed większą katastrofą.

W kontraktach futures możemy handlować zarówno towarami jak i dowolnymi abstrakcyjnymi pojęciami, o ile strony wyrażą na to zgodę, na przykład zapłacę sumę 100*WIG na otwarciu sesji giełdy w Warszawie; płatność będzie wymagalna 1.10.2014. Albo inny przykład, dostarczę 1.06.2015 polskie obligacje skarbowe o cenie nominalnej 50 mln zł za 46,5 mln zł.
.
Przedmioty obrotu opcjami są identyczne jak w przypadku kontraktów futures. Zamiast jednak rezygnacji przez zawarcie transakcji przeciwnej występuje rezygnacja do terminu zapadalności (lub innego ustalonego terminu) przez zapłatę premii. Oznacza to, że mogę w każdej umówionej chwili zrezygnować z zawarcia transakcji, ale muszę zapłacić umówioną karę.

Nabywca opcji ma prawo, ale nie jest zobowiązany do sprzedaży (w przypadku opcji sprzedaży) lub kupna (w przypadku opcji kupna) do zawarcia umówionej transakcji. W konsekwencji jednak musi zapłacić karę.

● Kontrakty swapowe są nieco bardziej złożone. Wyobraźmy sobie, że Hipster, który wziął kredyt na 8% (stałe oprocentowanie) myśli, że stopy procentowe będą spadać. Hipster zapłaci Depeszowi różnicę jak stopy wzrosną powyżej 9%. Depesz, który wziął kredyt na 9% (zmienne oprocentowanie) myśli, że stopy procentowe będą rosnąć. Depesz zapłaci Hipsterowi różnicę jak stopy spadną poniżej 8%. Obydwaj się asekurują na wypadek niekorzystnej dla siebie sytuacji w zakresie stóp procentowych. Zawierając umowę zminimalizują swoje ewentualne straty.

Odmianą kontraktów swapowych są swapy walutowe. Jeśli eksportuję w sposób w miarę stały usługi i towary to wówczas zazwyczaj otrzymuję płatności w walucie odbiorcy (na przykład euro). Obserwując kursy walut wywnioskowałem, że wartość euro może w dłuższej perspektywie czasowej spadać. Podpisuję zatem z bankiem swap walutowy na na przykład 6 miesięcy na wymianę co miesięczną powiedzmy 1.000.000 euro po kursie 4,25PLN/EUR. Jeśli euro stanieje wówczas zyskam, jeśli zdrożeje – stracę.

Instrumenty hybrydowe w największym stopniu przypominają grę hazardową. Wyobraźmy sobie, że towarzystwo reasekuracyjne emituje papiery wartościowe o wartości 100.000$ każdy. Nabywcy tych papierów mogą liczyć na zysk 50 centów od każdego dolara. Data wykupu ustalona została na 30. listopada 2014. Jednakże jest warunek dodatkowy. Jeśli przed dniem wykupu wystąpi na Hawajach tsunami o sile 8 stopni w skali Richtera wówczas towarzystwo reasekuracyjne jest zwolnione z wypłat a nabywcy pójdą z torbami. Decydujesz się kupić papiery towarzystwa?

Oczywiście, prawdopodobieństwo wystąpienia tsunami na Hawajach można w tym wypadku zastąpić każdym innym zdarzeniem losowym. Może to być śmierć prezydenta Władimira Putina lub wypadek na nartach kanclerz Angeli Merkel połączony ze złamaniem miednicy. Pozornie są to zdarzenie mało prawdopodobne, ale inwestor, który zainwestuje w zakup wystarczająco dużo środków zacznie mieć interes w śmierci Putina lub wypadku Merkel. I niewykluczone, że przez „czysty przypadek” do tych zdarzeń dojdzie.

[ciąg dalszy nastąpi] [Gajowemu nie udało się odnaleźć dalszego ciągu – admin]

http://dylewski.com.pl/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s