Czy w polskiej dyplomacji są etatowo obsadzani agenci obcych służb specjalnych?

Jak to jest możliwe, że nie ma dymisji pana Waszczykowskiego z funkcji Ministra Spraw Zagranicznych, po tym jak w jego ministerstwie na ważną funkcję ministerialną o znaczeniu politycznym i istotną w zakresie wewnętrznych funkcji – nominowano de facto agenta wywiadu zagranicznego jednego z supermocarstw?

Co w naszym kraju robią służby specjalne? Zwłaszcza kontrwywiad? Czy szuka Żołnierzy przeklętych? Jak to jest możliwe, że życiorys konkretnej osoby nie został prześwietlony i nie nastąpiły odpowiednie blokady w ogóle wykluczające wejście agenta zagranicznego wywiadu na salony polskiej polityki?

[Traktujemy pytania autora jako retoryczne – admin]

Co z zabezpieczeniami politycznymi w Ministerstwie Spraw Zagranicznych? Naprawdę ława kadr jest taka krótka? Nie da się zatrudnić chociaż ludzi rozumiejących o co chodzi w polityce, żeby nie było obciachu?

W końcu co z samym panem ministrem? Przecież afera w kraju to nie wszystko, był jeszcze „korespondent”, który doradzał zdalnie, nie znający nawet języka polskiego. Czy obcy paszport jest warunkiem pracy w MSZ za pana Waszczykowskiego? Nie ma tam pracy dla Polaków z Polski? Może pan Minister nie zrozumiał, że sprawy zagraniczne w nazwie, nie oznaczają, że chodzi o otoczenie się obcokrajowcami?

Jeżeli wiadomo o jednym takim przypadku, to być może jest tak, że jest ich więcej? Kto nam zagwarantuje, że ludzie, którzy pozwolili na tak wysokie umiejscowienie się zupełnie realnego agenta cudzego wywiadu, nie przeoczyli innych, którzy np. ukrywają swoją „drugą pracę”?

Kadry to podstawa, nie ma w ogóle możliwości, żeby budować dyplomację bez lojalności państwowej. Można oczywiście zatrudniać obcokrajowców, jednak NIGDY NIE NA FUNKCJACH DECYZYJNYCH W POLITYCE. Kto jest w stanie zweryfikować kadry w dyplomacji? W ogóle jest świadomość takiej potrzeby, czy już przeszliśmy na poziom , w którym nie ma już kto pilnować – pilnujących?

Jak nazwać kraj, w którym obcy wywiad opłaca wysokich rangą oficerów pieniędzmi bezpośrednio przywożonymi w kartonach, a po kilku latach agent tego wywiadu zostaje wysokim urzędnikiem w resorcie spraw zagranicznych?

Czy można w ogóle mówić jeszcze o polityce zagranicznej w przypadku naszego kraju? Realizowana przez ignorantów, agentów i bez żadnego planu – to jedno wielkie nieporozumienie, którego niestety musimy być świadkami.

To jest porażające – nie ma żadnego ratunku, ponieważ to co widzimy obecnie, to jest wynik stanu istniejącego. Do tego właśnie doprowadzili ludzie, którym powierzono resort spraw zagranicznych. Nie da się tego ująć w żadnych racjonalnych kategoriach.

Interesujące jest to, że pomimo rzeczywistego skandalu – opozycja milczy, nie ma problemu obcego agenta w polskiej dyplomacji, ponieważ nikogo to nie interesuje, jak również być może część naszej opozycji uważa, że mamy do czynienia z sytuacją, w której wszystko jest w porządku – bo przecież „to swoi”! Jesteśmy w sytuacji takiej, że nasze własne czynniki odpowiedzialne za to, żeby takie sytuacje się nie zdarzały – albo nie chciały pomóc, albo nie były w stanie nic zrobić. Oba przypadki są dramatyczne.

Chyba jeszcze nigdy nie było tak źle w naszym kraju. Zaraz po odzyskaniu niepodległości mieliśmy ludzi, wyuczonych na uniwersytetach państw zaborczych. Do końca II Wojny Światowej również nie brakowało kadr, chociaż państwo upadło, to kadry sobie poradziły świetnie ustawiając się na Zachodzie. Później okres PRL-u przyczynił się do odtworzenia potencjału kraju i jego kadr.

Wystarczyło na 27 lat transformacji, do dobrej zmiany, która masowo zwolniła wielu doświadczonych dyplomatów. Co będzie jutro? Czy pozbawienie naszego kraju ludzi, którzy potrafią prowadzić dyplomację nie jest celowe?

Nasze państwo musi opierać się na wizji, wiążącej w sobie rację stanu i sprawne działanie kadr, realizujących tą wizję na rzecz racji stanu. Do tego potrzebni są odpowiedni ludzie, na odpowiednich miejscach i w odpowiednim czasie. Sprawa jest tak porażająca, że rzuca na kolana – nie wiadomo, co powiedzieć i jak się odnieść. Naprawdę to już nawet nie jest ściana, to jest próżnia, absolutna pustka, pełna opowiadających idiotyzmy pustaków.

W Parku Skaryszewskim – podobno – można usłyszeć, jak ktoś oczywiście rozumie język ptaków, że – podobno – pewnym ludziom „się wydawało”, że zbliżą się jeszcze bardziej do wielkiego brata, jak przymkną oko na dyfuzje kadrową. Powstaje jednak inne pytanie – po co wielkiemu bratu, bezpośrednia kontrola nad aparatem politycznym w Ministerstwie Spraw Zagranicznych? Warto powtórzyć pytanie – może ktoś zna ptasi język – czy o nas decydują Polacy? Wiele się można dowiedzieć od ptaków…

Jest to jedna z najbardziej destrukcyjnych sytuacji wobec państwa z jaką mieliśmy do czynienia od lat. Proszę zwrócić uwagę na to, jakie media w naszym kraju zwróciły uwagę na ten skandal.

Krakauer
https://obserwatorpolityczny.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s