Władze Niemiec umywają ręce od „pedofilskiego eksperymentu” w Berlinie

Skandal, który wybuchł niedawno wokół berlińskiego Senatu, przeprowadzającego w latach 70. ubiegłego wieku „eksperyment społeczny” polegający na oddaniu pod opiekę pedofilów dzieci ulicy, natrafił na „ścianę milczenia”, pisze Sputnik Niemcy.

Naukowcy z Uniwersytetu w Getyndze twierdzą, że w „eksperymencie” mogły uczestniczyć dzieci w wieku od 13 do 17 lat. Senat wysyłał je do finansowanego przez siebie internatu dla sierot w Odenwaldschule (Hesja), aby wyjaśnić, „jak będą się rozwijać młodzi ludzie w takim środowisku”.

W 2015 roku placówkę zamknięto po doniesieniach o tym, że jej podopieczni byli molestowani seksualnie w latach 70. i 80.

Politycznie bezwolna komisja

Eksperci domagają się od Senatu szczegółowego dochodzenia, ale sprawa utknęła w miejscu. – To nie jest temat z przeszłości – powiedziała była minister ds. rodziny Christine Bergmann, wcześniej należąca do niezależnej komisji badającej przestępstwa na tle seksualnym wobec dzieci.

Powołany około rok temu organ powinien badać każdy przypadek przemocy seksualnej wobec niepełnoletnich w Niemczech, ale eksperci twierdzą, że komisja nie ma faktycznie żadnych kompetencji.

— Milczenie na temat skandali związanych z przemocą seksualną jest całym systemem, przy czym nie ma woli politycznej, by zająć się tym problemem – powiedział założyciel sieci dla ofiar przemocy seksualnej NetzwerkB Norbert Denef.

Ściana milczenia

W ciągu niemal roku pracy komisja otrzymała około 415 wniosków ws. niejawnych przesłuchań i 67 raportów. Od września odbyło się 38 przesłuchań, do których można dodać prawie 200 rozmów telefonicznych.

Według Denefa komisja może jedynie wysłuchać historii ofiar, ale nie może zajmować się realnym śledztwem, bo nie ma do tego kompetencji. O metodach pracy organu wie nie ze słyszenia.

Obrońca praw człowieka zaproponował szczegółowe zbadanie konkretnych przypadków, ale ta inicjatywa została odrzucona. Komisja też nie chciała udostępnić NetzwerkB swoich materiałów.

— Mamy wrażenie, że wzniesiono wysoką ścianę milczenia, przede wszystkim przez znane osoby, które były przedstawione w szkole w Odenwaldschule. Przypuszczam, że właśnie oni przeszkodzili w rozpoczęciu realnego śledztwa – powiedział Denef w wywiadzie dla Sputnik Niemcy.

Prerogatywa Senatu

Komisja jest uprawniona jedynie do przeprowadzania przesłuchań. Nie ma dostępu do dokumentów, ma problemy z finansowaniem. Do połowy 2017 roku otrzyma prawdopodobnie ponad 500 wniosków ws. dwugodzinnych niejawnych przesłuchań. Przy czym do 2019 roku na jej działalność zostanie wydzielone około 1,4 mln euro. Za te pieniądze można zorganizować jedynie 500 takich spotkań. Tymczasem w kolejce czeka około 415 osób.

— Nie potrzebujemy komisji, w ramach której coś nam będą mówić, że zostaną podjęte jakieś działania, a faktycznie nic nie zrobią – powiedział rozmówca agencji.

Komisja twierdzi, że szczegółowe zbadanie tego, co się wydarzyło w latach 70. w Odenwaldschule, stanowi prerogatywę Senatu. Jak powiedziała Christine Bergmann, by rozpocząć śledztwo trzeba, aby ofiary i komisja najpierw „spotkały się i porozumiały”.

https://pl.sputniknews.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s