Opresyjna koszeryzacja życia w Polsce, Europie i nie tylko, po II wojnie światowej

„Kiedy żydów, jak zarazę niszczącą postęp cywilizacji narodów, wypędzono z Hiszpanii, z Francji, z Niemiec i z innych krajów Europy, a pod karą śmierci, jak wyjętych spod wszelkiego prawa, nie wpuszczono do Rosji, na ten czas sami Polacy otwarli im wszystkie granice, dali przytułek i większą swobodność, niż rodowitym mieszczanom i rolnikom. Dwa pierwsze błędy przywiodły naród do upadku i do podziału.
(…) Żydzi byli zarazą wewnątrz, zarazą ciągle politycznie ciało słabiącą i nędzniącą. Chociażby nawet to ciało nie było podzielone, chociażby po podziale znowu zjednoczonem zostało, przecież z tą wewnętrzną skazą, nigdy nie można nabrać właściwych sobie sił, ani czerstwości; musi na zawsze być tylko słabe, wynędzniałe i nikczemne”
– ks. Stanisław Staszic, „O przyczynach szkodliwości żydów”.

W Nowej Soli nad Odrą, nieopodal Zielonej Góry, przy ulicy Wojska Polskiego, znajduje się Rondo 10 kwietnia 2010 roku. Jest to miasto dosyć malownicze, gdzie zachwyt ogromny wzbudza poniemiecka architektura, trochę jak w starym gdańskim mieście i gdzie polscy spadkobiercy mają z tego tytułu wspaniałą inspirację dla siebie… ale dlaczego, do kurrrwy nędzy, kalać taką wspaniałość datą niewiele znaczącą, natury przepychanek wewnętrznych między konkurencyjnymi frakcjami żydów w Polsce i Europie, czynionymi na sposób OSTRY?!

Równie dobrze w Łodzi mogliby stworzyć rondo im. Marka Edelmana który, jak wróble ćwierkają, nie umarł ze starości, ale na skutek zatargów o kasę z żydami ze Śląska.

Czy komuś z tutejszych bywalców, data 10 kwietnia 2010 kojarzy się jako godna historycznego upamiętnienia, dla przyszłych pokoleń? Bo mnie osobiście NIE! Jedynie chyba z anginą podczas odwiedzin u brata w więzieniu, gdy międzyczasie kumple mi dzwonią: „Gdzie jesteś, stary? (…) Włącz telewizję, zobacz co się porobiło!”.

Podobnie jak przy 11 września 2001, gdy akurat po szkole ciupałem w Settlersy na kompie.

Majestatyczna architektura Nowej Soli, jak i wielu innych miast na Ziemiach Wyzyskanych, została po dziś dzień w znacznym stopniu zaniedbana. Jednakże kontrastowo, obleśne i zatęchłe PRL-owskie blokowiska, w asyście urzędowych straszydeł ze szkła i tworzyw sztucznych – z ducha naturalnego przyrody odarte do cna, jako „piekielne domy” Le Corbusiera – nawet do ruin świetności niemieckiej i wcześniej rzymskiej, NIE UMYWAJĄ SIĘ!

Nawet i zwykła, kurna chata słowiańskiego rolnika jest BARDZIEJ KUNSZTOWNA od nieludzkich wynalazków zdegenerowanej, marksistowskiej i neomarksistowskiej architektury doby obecnej, gdzie nie ma wyczucia smaku, ani nijakiego odwołania do planu duchowego. Bardziej nawet w Europie Zachodniej niż w ex-bloku wschodnim.

Słowiański prosty chłop, mimo biedy czy braku wykształcenia jest zwykle silny i żywotny, jako najzdrowsza tkanka Narodu i Rasy – w nawiązaniu do trafnych spostrzeżeń m.in. Richarda Waltera Darre. Podczas gdy ludność aglomeracji miejskich całej Europy i USA, w ciągu raptem paru, nie kilku pokoleń po II WŚ, stała się przytłaczająco słaba, schorowana oraz podatna na różne depresje i alergie. Niby żyjąca w luksusach, a mimo tego popełniająca samobójstwa i akty eutanazyjne, nie mając chęci do życia w MŁODYM wieku (!).

Oprócz chemii, mikrofal, przemysłu farmacji, GMO i holokaustycznej magii śmierci, wylanej zwrotnie na ludzkość po wielokrotnym tej samej energii wzmocnieniu – w owym względzie tel-awizja, radio, prasa i soborowy zwłaszcza kler, swoje też wyrabiają.

Wszędzie i aż do obrzydzenia ciągłe i NIEPRZYPADKOWE epatowanie prawie wyłącznie chorobami, cierpieniem, strachem, słabością, beznadzieją, durnotą, stresem, kompleksami i zwyrodnialstwem jednostek zdemoralizowanych w walce o nieistotne błahostki ponad pojęcie (programy typu „Trudne sprawy” itp.), gdzie ludzie wedle tego żyją, a z czasem programują się na to samemu i w rezultacie staje się człowiek człowiekowi żydem, nie wilkiem.

Opcjonalnie widać szydzenie z ludzi w sposób wyjątkowo perfidny i chamski, typu 500 zł bonus za rejestrację numeru, ale ważny TYLKO PRZEZ MIESIĄC, po czym środki niewykorzystane przepadają (w praktyce nie do wygadania!) – jako rzucenie świniom ochłapu: „nażryjcie się k*rwy sprintem raz dwa, bo potem już g*wno z tego dostaniecie”.

Albo teleturniej „Postaw na milion”, gdzie sam prowadzący od wejścia sprawia wrażenie nieprzyjemnego z charakteru cwaniaczka, a linearna wymowa całości, to  „macie polskie goje ten milion do rąk, wy głupie i tępe k*rwy polaczki i cieszcie się chwilą, bo i tak prawie zawsze wyjdziecie ze studia z gołą d*** i z wielkim żalem w sercu o wasze niespełnione marzenia”.

Jeśli istotnie się dokonuje czyjaś kryptokolonizacja Polski, będąc wcześniej przeszkolona w narodowym szowinizmie po linii holokaustycznego mitomaństwa i spirali odwetu na bazie tego, to trudno daną zbiorowość w naszym kraju podejrzewać o czyste, szczere i życzliwe wobec Polaków jak i innych rodowitych Europejczyków intencje.

Diaspora bez echa nie mogła wsiąknąć „ot tak”, wobec czego zapodam sentencję pewnego duchowego mistrza, który niejako „w konkursie” wygrał z Apoloniuszem z Tyany, wieszczoną jednemu z nich wielką dziejową sławę: „po OWOCACH ich poznacie”. Tako rzecze Syn CZŁOWIECZY, jako dziś od niechcenia patron rozkładczej i antyludzkiej w swych kierowniczych ośrodkach na sposób jednoznaczny zarazy.

Tymczasem dla naszych rodzimych pasjonatów architektury i zwłaszcza praktycznej konstrukcji, gdy ktoś chce dom dla siebie i własnej rodziny albo przyjaciół wybudować – polecam zdecydowanie książkę Janusza Bieszka pt. „Zamki Państwa Krzyżackiego w Polsce”. Która o dziwo z miesiąca na miesiąc staje się BIAŁYM KRUKIEM – ciekawe dlaczego? W odróżnieniu od innych książek tego autora, które na składach wszędzie zalegają całymi latami i nikt się po nie zbytnio nie spieszy.

Zupełnie tak, jak gdyby KTOŚ mający środki nieograniczone, bez szemrania wykupywał i niszczył docelowo całe nakłady akurat TEJ JEDNEJ, wskazanej pozycji! Najwyraźniej pan Janusz Bieszk odkrył i ujawnił w niej coś dla kogoś bardzo niewygodnego. Choć może mniej niewygodnego niż dr Rauni Kilde, która swoje „Jasne światło na czarne cienie” przypłaciła życiem, dość szybko nawet po wydaniu książki.

W imię architektonicznej perfekcji można też naturalnie grzebać się w feng-shui, wastu itp. pod kątem korzystnego obiegu energii. Lecz warto pamiętać, że publikacje new age’owe są w znacznym stopniu CELOWO spaczone i wykoślawione! Po to, aby ludzie poszukujący ścieżek Prawdy w duchowości ambicjonalno-praktycznej, nie doszli do żadnych konkretnych efektów i aby nadal w nieświadomości swojej byli od pasożyda obcego zależni, z kaprysem „to be or not to be” na jego łasce, lub raczej niełasce.

Rezystencjusz_WlkPL

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s