Ścigani: polscy urzędnicy tropią przedsiębiorców w całej Unii

Grzegorz Blak zapowiada doniesienie do prokuratury przeciwko „kłamstwom na temat polskich firm”. Z kolegami ze Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP zamierza walczyć przed unijnymi trybunałami.

Grzegorz Blak zapowiada doniesienie do prokuratury przeciwko „kłamstwom na temat polskich firm”. Z kolegami ze Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP zamierza walczyć przed unijnymi trybunałami.

Kontrowersje. Czy półnędzarze zarabiający 2 tys. zł miesięcznie będą w ogóle w stanie cokolwiek państwu zapłacić?

Krakowski przedsiębiorca Grzegorz Blak, po wielu latach płacenia składek i podatków na Litwie, dowiedział się nagle, że… nigdy tam nie działał. Pokazuje akta firmy i setki zdjęć pracowników roznoszących ulotki na ulicach Kowna i Wilna. – Ponoć to fikcja – stwierdza.

Spytali urzędniczkę z litewskiego ZUS, czy kiedykolwiek przyszło jej do głowy nękać własnych lub np. niemieckich przedsiębiorców tak jak polskich. Odpowiedziała zirytowana: – Oczywiście, że nie. Polaków nękamy na wyraźne żądanie Polski.

W interpelacji do Elżbiety Rafalskiej, szefowej resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, krakowska posłanka PiS Barbara Bubula pisze, że w podobnej sytuacji znalazło się już kilkadziesiąt tysięcy polskich przedsiębiorców i ich pracowników, nie tylko z Litwy, ale i Słowacji, Czech, Niemiec, Węgier i Wielkiej Brytanii. I ciągle ich przybywa.

W całej tej wojnie chodzi o obowiązkową składkę na ubezpieczenie społeczne przedsiębiorców. W Polsce wynosi 1,1 tys. zł miesięcznie. To dużo dla samozatrudnionych zarabiających grosze.

Jak zauważa Barbara Bubula, z „życiowej konieczności” są oni „zmuszeni szukać rozwiązań pozwalających zmniejszyć wydatki”. Wielu z nich zawarło umowy o pracę z firmami w innych krajach unijnych – dało im to możliwość dorobienia i opłacania składek za granicą zamiast w ZUS.

Polski ubezpieczyciel uznał, że tak być nie może i zaczął ich sprawdzać. Napuścił zagraniczne instytucje kontrolne na pracujących za granicą przedsiębiorców, by udowodnić, że ich zatrudnienie jest fikcyjne – i w związku z tym powinni być objęci ubezpieczeniem w Polsce.

– Przy okazji Polakom dorabia się gęby oszustów. Ku uciesze konkurencji – ubolewa Grzegorz Blak. Dodaje, że żaden inny krajowy ubezpieczyciel nie wpadł na pomysł ścigania po całej Europie własnych obywateli, zwłaszcza ubogich przedsiębiorców, którzy próbują sobie radzić, nie wyciągając do państwa rąk po zasiłki czy dotacje.

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki wyjaśnia, że ZUS musi się trzymać polskich przepisów, a te są jakie są. Wprawdzie zgodnie z prawem unijnym przedsiębiorca zatrudniony na etacie np. na Litwie powinien płacić obowiązkowe składki na Litwie, a nie w Polsce, ale „warunkiem jest faktyczne wykonywanie pracy na terytorium innego państwa, nie zaś samo zawarcie umowy o pracę z firmą zagraniczną”.

– Z tego powodu ZUS stara się każdorazowo ustalić, czy praca jest faktycznie wykonywana – tłumaczy wiceminister.

W przedsięwzięcie zaangażowana jest armia urzędników w Polsce i za granicą. W sprawie „polskiej fikcji” organizuje się konsultacje. Krążą tony pism.

– Czy uzyskane od przedsiębiorców składki pokryją koszty pracy tylu urzędników? Czy półnędzarze zarabiający 2 tys. zł miesięcznie będą w ogóle w stanie cokolwiek zapłacić, czy też cała operacja zakończy się zniszczeniem firm i wysłaniem wielu tysięcy ludzi na zasiłki? – pyta Grzegorz Blak.

Pozostała część artykułu dostępna jest tylko dla abonentów
http://www.dziennikpolski24.pl/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s