Mędrcy i głupcy w Bożym Objawieniu

Wcielony Bóg jako pierwszym objawił się mędrcom – to bodaj najważniejsza nauka płynąca ze święta Epifanii.

Dlaczego liturgicznymi bohaterami uroczystości Objawienia Pańskiego Kościół uczynił astrologów ze wschodnich krain? Dlaczego zaszczytem reprezentowania całej ludzkości na spotkaniu z wcielonym Bogiem obdarzył pogan, a nie pobożnych Żydów: pasterzy, którzy wszak już wcześniej ujrzeli Dzieciątko, czy „arcykapłanów i uczonych ludu” (Mt 2, 4), których niemało zapewne było w otoczeniu Heroda?

Odpowiedź jest prosta: ani jedni ani drudzy z wyżej wymienionych nie kwapili się przywitać Pana.

Pastuszkowie tak „bardzo się przestraszyli” (Łk 2, 9), że dopiero usilne namowy zastępów niebieskich skłoniły ich do złożenia wizyty wyczekiwanemu od kilku tysięcy lat Mesjaszowi, a religijno-polityczny establishment Judei okazał się ślepy i głuchy. Oto bowiem przybyli do nich obcy z dalekiego kraju i obwieścili spełnienie ich własnych odwiecznych proroctw, a ci nawet palcem nie kiwnęli, żeby te rewelacje sprawdzić.

Postawa Mędrców ze Wschodu okazała się diametralnie odmienna. Ujrzawszy niecodzienne zjawisko postanowili je natychmiast zgłębić i poznać jego przyczynę. Bo tak właśnie postępuje mędrzec: docieka przyczyny – aby poznać prawdę.

Magowie z Ewangelii według świętego Mateusza dostrzegli nową gwiazdę – zapewne całkowicie nadzwyczajną, skoro będąc astrologami, a więc fachowcami od gwiazd, którzy zęby zjedli na doszukiwaniu się w nich mechanizmów wszechświata, uznali, że zwiastuje ona narodzenie króla żydowskiego, czyli wypełnienie proroctw pobieżnie im z pewnością znanych: wszak żyli z Żydami po sąsiedzku.

Będąc ludźmi – jako się rzekło – o umysłach łaknących poznania i duszach otwartych na prawdę z miejsca skojarzyli swą ogólną wiedzę biblijną ze swą fachową wiedzą astrologiczną, po czym dodawszy do tego truizm, iż nadzwyczajne zjawiska przyrodnicze wywoływać może jedynie nadzwyczajna siła nadprzyrodzona, wysnuli jedyny słuszny wniosek, że stało się coś wielkiego. Przyszedł na świat Bóg, więc trzeba Mu oddać pokłon. Tak też uczynili.

Wcielony Bóg zatem w pierwszym rzędzie objawił się mędrcom – to bodaj najważniejsza nauka płynąca ze święta Epifanii.

Czyż zresztą mogło być inaczej, skoro On sam jest Mądrością; skoro „cała mądrość od Boga pochodzi, jest z Nim na wieki” (Syr 1, 1-4)?

„Jako pierwsza przed wszystkim stworzona została mądrość” (Syr 1, 4) i właśnie dlatego Mądrość Przedwieczna szczególnie ceni mądrość u swego stworzenia. Wielokrotnie i na różne sposoby Stwórca dawał temu wyraz – w Słowie skierowanym do narodu wybranego znajdujemy aż siedem ksiąg mądrościowych (dwie nawet mają słowo „mądrość” w tytule: Księga Mądrości i Mądrość Syracha, pozostałe to: Księga Hioba, Księga Psalmów, Księga Przysłów, Księga Koheleta i Pieśń nad Pieśniami).

Czym jest mądrość?

„Tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego (…) odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci (Mdr 7, 25-26).

Mądrość jest „uwieńczeniem bojaźni Pańskiej” (Syr 21, 11), dlatego „szczęśliwy, kto mądrość osiągnął – mąż, który nabył rozwagi: bo lepiej ją posiąść niż srebro, ją raczej nabyć niż złoto, zdobycie jej lepsze od pereł, nie równe jej żadne klejnoty” (Prz 3, 13-15).

„Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi” (Mdr 1, 6).

„Mądrość – sprawczyni wszystkiego!” (Mdr 7, 21).

„Mądrości zło nie przemoże” (Mdr 7, 29-30).

Reasumując: „Cała mądrość – bojaźń Pana, a w całej mądrości jest wypełnienie Prawa” (Syr 19, 20). Nic zatem dziwnego, że „Bóg miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością” (Mdr 7, 28).

Mądrość Przedwieczna nie znosi głupoty. Słowo Boże bezlitośnie ją chłoszcze – jako przemożną siłę destrukcyjną, jako czynnik sprawczy wielu nieszczęść, jako częstą przyczynę grzechu, zepsucia, upadku.

„Radością głupiego – czyny haniebne” (Prz 10, 23).

„Wstrętne głupiemu – od zła się odwrócić” (Prz 13, 19).

„Grzech jest planem głupiego” (Prz 24, 9).

„Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza szaleństwa” (Prz 26, 11).

Najgorsza jest praktyczna nieuleczalność głupoty. „Nauczać głupiego – to jakby nauczać drzemiącego, który jeszcze w końcu zapyta: A o co chodzi?” (Syr 22, 10). „Choć stłuczesz głupiego w moździerzu tłuczkiem razem z ziarnami, głupota go nie opuści” (Prz 27, 22).

Nie dziwi więc, iż Pismo Święte zaleca stronić od głupców. „Nie naradzaj się z głupim” (Syr 8, 17), „nie wdawaj się z głupim w długie rozmowy” (Syr 22, 13), bo „usta głupiego grożą zniszczeniem” (Prz 10, 14), a „jego serce obmyśla nieprawość, żeby się dopuszczać bezbożności i głosić błędy o Panu” (Iz 32, 6). „Raczej spotkać niedźwiedzicę, co straciła małe, niżeli głupiego z jego głupotą” (Prz 17, 12).

A kto jest głupcem?

Ten kto nie wierzy w Boga – największą Oczywistość na świecie. Najdobitniej wyraża to Psalm 114: „Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga” (Ps 14, 1).

Telegraficzny skrót psalmisty rozwija pięknie Księga Mądrości: „Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa – winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę” (Mdr 13, 1-5).

Czyż to nie precyzyjny portret ludzi cieszących się we współczesnym świecie pozycją mędrców: ludzi, którzy nie cofają się przed najbardziej nawet karkołomną ekwilibrystyką intelektualną, byle tylko zanegować istnienie Boga i porządku Jego stworzenia?

Jednak „nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska – zmysłowa i szatańska” (Jk 3, 15). Bo bynajmniej „nie jest mądrością znajomość złego i nie ma roztropności, gdzie się słucha rady grzeszników” (Syr 19, 22).

Dzisiejsi mędrcy tego świata głoszą wyzwolenie rozumu z okowów, w jakich rzekomo więzi go Boży porządek stworzenia. Rozdają certyfikaty „ciemnogrodu” uzurpując sobie pozycję przewodników ludzkości na jej drodze do „samodoskonalenia”. „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mt 15, 14).

Nie inaczej! Widzimy dziś na każdym kroku, że eskalacja ateizmu skutkuje bynajmniej nie uwzniośleniem człowieka, lecz jego narastającym zdziczeniem i coraz powszechniejszym upadkiem. Ale nie może być inaczej, gdy bezbożni „przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1, 18).

„To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg (…) na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi” (Rz 1, 19-28).

Rozum na nic niezdatny, gdy owładnie nim pycha. A pycha i głupota na jednym rosną drzewie. „Z pychy rodzi się nienawiść do Boga” – przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego (2094). Z kolei „początkiem pychy człowieka jest odstępstwo od Pana (…) początkiem pychy – grzech, a kto się da jej opanować, zalany będzie obrzydliwością” (Syr 10, 12-13). I tak się zamyka zaklęty diabelski krąg, w który niezwykle łatwo wpaść (bo miłość własna – matka głupoty i pychy – każdego z nas mocno trzyma w swych zaborczych objęciach), za to piekielnie trudno się zeń wykaraskać.

Bądźmy mędrcami!

Dlatego musimy być mędrcami. Chrześcijanin bowiem nie może sobie pozwolić na głupotę. Do mądrości zaś powołany został każdy – bez względu na wykształcenie i pozycję w tym świecie – „albowiem mądrość i wykształcenie to bojaźń Pana” (Syr 1, 27); „treścią mądrości jest bojaźń Pańska” (Prz 9, 10), a „mądrość tego świata jest głupstwem u Boga” (1 Kor 3, 19).

Bądźmy więc mędrcami, gdyż kto nie jest mądry, ten jest głupi. Tertium non datur. Jak nie można być trochę w ciąży a trochę bezpłodnym, tak samo nie da się być trochę mądrym, trochę głupim. Co najwyżej można być nijakim, ale nijakość to też forma głupoty.

„Mądrość tak przewyższa głupotę, jak światło przewyższa ciemności” (Koh 2, 13). A nikomu przecież nie tajne, że gdy zgaśnie światło, natychmiast zapada ciemność. Podobnie, gdy braknie mądrości, natychmiast zaczyna się panoszyć głupota.

Nie gaśmy więc Światła.

Jerzy Wolak
http://www.pch24.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s