Dlaczego zablokowano mały ruch graniczny między Polską i Rosją?

Kaliningrad

Na początku lipca 2016 roku rząd polski „czasowo” zawiesił mały ruch graniczny między Polską a Rosją, aby nic nie stanęło na przeszkodzie w przeprowadzeniu szczytu NATO w Warszawie i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Potem słowo „czasowo” w tajemniczy sposób zniknęło. Następnie wydano oświadczenie o wyjątkowo ważnych przyczynach dotyczących bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej i w związku z tym porozumienie o MRG zamrożono na czas nieokreślony.

Obecnie pojawiła się informacja o zbiorowym pozwie, w którym zawarte jest żądanie kompensaty strat poniesionych przez polskich przedsiębiorców z powodu zawieszenia MRG. O tym korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozmawiała Tomaszem Omańskim, redaktorem naczelnym portalu „Polska-Kaliningrad”.

W Polsce jest przygotowany zbiorowy pozew do sądu przeciwko rządowi z powodu zawieszenia małego ruchu granicznego. Co Pan na to?

— Musimy sobie rozdzielić dwie rzeczy. Nie ma co marzyć o przywróceniu małego ruchu granicznego. To jest zdanie pana senatora Wcisły. Natomiast pozew zbiorowy jest przygotowany. Byłby to swojego rodzaju ewenement i jednocześnie taki swoisty impuls, sygnał dla naszej władzy do zastanowienia się, że trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje działania, w tym także finansową.

Ale z drugiej strony, musimy pamiętać o tym, że to jest pozew przeciwko rządowi, przeciwko skarbowi państwa, a to oznacza, że tak naprawdę zapłacą wszyscy podatnicy. Wszyscy Polacy będą musieli się złożyć na te odszkodowania, a przecież mowa jest o 30 milionach złotych. [Ech, gdyby tak za swe „błędy” rządzące Polską szumowiny ponosiły osobistą odpowiedzialność… – admin]

Biznesmeni zainwestowali niekiedy spore pieniądze, na przykład w budowę centrów handlowych. Ze słów pana senatora Wcisły wynika, że to mógłby być początek, precedens dlatego, że w ślad za takim pozwem zbiorowym przedsiębiorcy indywidualni mogliby występować już z konkretnymi pozwami na o wiele poważniejsze sumy jednostkowe. Ta suma mogłaby wyglądać jeszcze poważniej niż te 30 milionów, chociaż i ta kwota jest niemała.

Ale mówiąc o straconych możliwościach biznesowych i milionach złotych, nie wolno zapominać, że dzięki małemu ruchowi granicznemu była swoboda podróżowania do sąsiadów, poznania ich kultury, zawierania przyjaźni…

— Oczywiście taki jest pierwszorzędny cel małego ruchu granicznego. Korzyści finansowe są rzeczą ważną, ale idei stworzenia małego ruchu granicznego w pierwszej kolejności przyświecały właśnie takie korzyści niemajątkowe. Obywatele polscy i rosyjscy odwiedzali się nawzajem, była wymiana kulturalna, szkolna itd. Faktycznie od 2011 roku to wszystko zaczęło się fajnie rozwijać, a potem nastąpił okres hamowania tego procesu i apogeum tego było zawieszenie, a dokładniej anulowanie MRG.

Naszym rządzącym o to właśnie chodziło, o uderzenie w te kontakty międzyludzkie. W jakim celu? Aby można było dalej siać propagandę nienawiści, rusofobiczną propagandę nienawiści, bazującą na tym, że Polacy mało znają Rosjan. Bo kogo się boimy? Boimy się kogoś czy czegoś, czego nie znamy. Ale jeśli kogoś znamy, to wszystkie fobie odchodzą.

W Polsce istnieje medialna blokada na informacje z Rosji. Jakiekolwiek doniesienia z Rosji mogą byś tylko w negatywnym świetle i nawet ich jest niewiele, bo napływ wiadomości stamtąd jest blokowany przez polskojęzyczne media. Chodzi o to, aby Polacy jak najmniej wiedzieli o Rosji i najmniej znali Rosjan. Mały ruch graniczny był nie na rękę rządzącym.

Jaka jest Pana wizja rozwoju polsko-rosyjskich relacji?

— Bez wątpienia sytuacja powinna ulec zmianie, troszeczkę się poprawić. W tej chwili rządzący w Polsce tak naprawdę nie mają żadnej wizji na temat tego, jak będzie wyglądać polityka naszego największego sojusznika, czyli Stanów Zjednoczonych, w stosunku do Rosji. Wszystko się opiera na pobożnych życzeniach, które, jak teraz coraz wyraźniej widzimy, nie ziszczą się.

Te życzenia rządu w Warszawie są raczej w sferze marzeń, bo widzimy, że administracja USA i nowy prezydent będą realizować politykę izolacji [? – admin]. Oni przestaną tak natrętnie wtrącać się do spraw Europy Wschodniej, a to znaczy, że rząd w Warszawie okaże się w pustce i to go chyba najbardziej przeraża. Nie będą wiedzieć, jak się w tej sytuacji odnaleźć.

Można się domyśleć, że rządy krajów Europy Zachodniej znajdą swoje miejsce w relacjach z Rosją, a Polska, obawiam się, pozostanie z przysłowiową ręką w nocniku.

Polityka wschodnia Polski może i powinna być skorygowana, ale to będzie możliwe tylko wtedy, gdy od władzy zostaną odsunięte wszystkie te osoby, a jest ich olbrzymia większość, które tę politykę psują, niszczą. Jeśliby te osoby zostały odsunięte od władzy, to być może zdrowe siły polityczne, bo takie są, być może dadzą radę, w jakiś sposób unormować stosunki polsko-rosyjskie.

Ale powtarzam, dopóki u steru władzy w Polsce będą osoby zbrukane służalczością wobec Zachodu, to nie ma co liczyć na jakąkolwiek normalizację sytuacji.

https://pl.sputniknews.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s