Rusofobiczne są władze i media, a nie społeczeństwo

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z prezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, doktorem Marcinem Domagałą.

MSZ ujawniło notatkę z marca 2008, czyli dokument pod tytułem: „Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy”. W ocenie ministra Witolda Waszczykowskiego było to początkiem porzucenia przez rząd Donalda Tuska polityki proukraińskiej na rzecz polityki prorosyjskiej. Panie doktorze, czym kierował się Waszczykowski, publikując ten dokument właśnie teraz, kiedy dalsze polityczne losy Tuska są wielką niewiadomą?

— Tak naprawdę nie znamy intencji Witolda Waszczykowskiego, ale zapewne kierował się przede wszystkim chęcią pokazania, jak rzekomo zła była polityka poprzedniego rządu względem Rosji, używając do tego materiału, który jest de facto całkiem przyzwoity z tzw. realistycznego nurtu w politologii.

Jest to notatką poświęconą analizie i perspektywie rozwoju stosunków między Rosją a Rzecząpospolitą w kontekście Ukrainy. Ta notatka nie została napisana przez byle kogo, a przez dyrektora politycznego MSZ i jednocześnie naukowca, jednego z całkiem niezłych rosjoznawców, który posiada tytuł doktora habilitowanego. Czyli samodzielnego pracownika naukowego, który wykazał się głęboką wiedzą i rozeznaniem. Należy nie zapominać, że ta notatka odnosi się do sytuacji z marca 2008 roku, czyli jeszcze przed różnego rodzaju głębokimi wydarzeniami na światowej scenie politycznej.

Prezentując ją teraz, bez całego kontekstu, Witold Waszczykowski próbuje udowodnić rzekomą zdradę polskich interesów narodowych, pokazując, jaki zły był rząd Donalda Tuska, nie tylko doprowadzając do katastrofy samolotu Tu 154 M. Waszczykowski stara się pokazać, jak zły był sam premier Tusk. Waszczykowski wskazuje jakby, że to jest ten kierunek, w którym Polska na pewno nie pójdzie, a pójdzie dokładnie w kierunku odwrotnym. I tego należy się spodziewać. Ta notatka jest dokładną antytezą woli politycznej i programu politycznego obecnej Polski wobec Federacji Rosyjskiej. To jest credo polskiej polityki zagranicznej, tylko w odwrotnym kierunku.

W notatce, o której mówimy, zawarta jest teza” polskie know how w sprawach rosyjskich stanowi w epoce informatycznej merytokracji wartość kluczową w badaniu naszego wizerunku i pozycji w świecie zachodnim”. Czy cel ten został osiągnięty i czy władze PiS nie kierują się tą samą tezą obecnie?

— Bardzo chciałyby się kierować, natomiast, czym innym była wiedza merytoryczna, analityczna, a czym innym były kierunki, podejmowane działania polityczne. I to dotyczy całej historii polskiego MSZ-u po roku 1989. Są to dwie odrębne rzeczy.

My cały czas żyjemy w przeświadczeniu i staramy się zaprezentować na zewnątrz, że jesteśmy specjalistami od Rosji. Natomiast jest to wynik tzw. samo zadowolenia i nie jest to absolutnie prawdą.

My postrzegamy się tak i tutaj cytuję pewne podejście: jako, że byliśmy przez jakiś czas pod okupacją rosyjską, tak naprawdę radziecką, to dlatego jesteśmy specjalistami od Rosji. Prawda jest odmienna.

Widać to chociażby po skali polskich publikacji naukowych i publicystycznych na temat Rosji w państwach zachodnich. Tam, niestety, nie ma polskich autorów, nie są oni rozpoznawani i cenieni. Tam się uznaje zupełnie innych autorów, którzy kładą nacisk rzeczywiście na rozpoznanie samej Federacji Rosyjskiej, poznanie języka, kultury i wyciągnięcie własnych wniosków.

Z kolei to polskie podejście wynika z przeświadczenia o tzw. własnym mesjanizmie polskim i doskonałym rozpoznaniu tego, czego Polska doświadczyła znowu cytuję „pod okupacją radziecką”. Niestety, to jest patrzenie z punktu widzenia historycznego i nie ma to absolutnie żadnego związku z zastaną obecnie rzeczywistością.

To jest błąd w postrzeganiu, nazywany historyzmem i jest on bardzo powszechny i stanowi błędne podejście w kreowaniu obecnej polityki wobec Federacji Rosyjskiej. Przy czym nie tylko teraz, ale również w przyszłości.

Jeżeli wrócimy do samej notatki autorstwa Jarosława Bratkiewicza, to można powiedzieć jedną rzecz — ona wynikała z realizmu i całkiem przyzwoicie zdefiniowanego i można się z nią zgadzać, czy też nie. Należy ją dyskutować, bo jest w niej też kilka błędów, ale ogólnie wyznaczony kierunek jest wart rozważenia i szkoda, że nie został wdrożony. Pozostał pustym hasłem.

W dokumencie sugeruje się konieczność dialogu z Rosją, nie tylko bowiem czyni bezzasadnymi zarzuty o „polską rusofobię”, ale umacnia Polskę w roli głównego znawcy i interpretatora Rosji. Zadanie to powiodło się, czy nie? A może Polska przestała być rusofobiczna?

— Rusofobiczne w Polsce są elity, a nie społeczeństwo. Również bardzo rusofobiczne są media. Natomiast, na szczęście społeczeństwo polskie w dużej mierze patrzy dosyć przyjaźnie zarówno na państwo rosyjskie jak i jego obywateli. To po pierwsze. Po drugie, jest to krytyka obecnego konserwatywnego podejścia, które wtedy w Polsce panowało i panuje obecnie. I była to propozycja odejścia od tej polityki. Niestety, to się nie udało.

Polska, nie dość, że prowadzi bardzo rusofobiczną politykę, to jeszcze stara się to ugruntować w polityce wewnętrznej, wskazywać wszem i wobec, że Federacja Rosyjska, tudzież Władimir Putin, stoją za różnego rodzaju niepowodzeniami polskiej polityki. Że to Władimir Putin i Kreml szeroko pojmowany, jeśli nie zamordował, to przyczynił się do śmierci byłego polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i tym podobne rzeczy. I niestety nikt nie zwraca na to uwagi, że jest to podejście mało realne, bardzo mitologiczne i nieprzystające do rzeczywistości.

https://pl.sputniknews.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s